Top

Chyba mam w sobie coś z ananasa. Być może to kwestia twardej skórki, przez którą nie tak łatwo się przebić, być może chodzi też o te nieco większe niż u innych krągłości. Jedno jest pewne – z ananasem na pewno nie łączy mnie bujna czupryna – co zrobić, taki los. Ale chyba przede wszystkim łączy mnie z nim coś innego – charakter. W końcu zdarzało mi się w życiu słyszeć „ale z ciebie ananas!”.

Nie słyszałam za to nigdy o blogującym ananasie, więc chyba mam na to monopol. Ale zanim oficjalnie nadałam sobie ten wdzięczny przydomek, tułałam się po sieci pod wieloma innymi nazwami. Do swoich internetowych początków wracam chętnie – ale tylko w myślach, jako mgliste wspomnienie nastoletniej blogerki:) Gdy zaczynałam, nikt nigdy nie wypowiadał się o blogerach, nikt nie organizował dla nich konferencji, nie zapraszał do współpracy – panowała powszechna zlewka dla tej sfery Internetu. Obecnie jesteśmy świadkami nieustającego rozkwitu wielkiej rodziny blogerów – i chociaż mój powrót do prowadzenia prywatnego bloga raczej nie zrobi jej wielkiej różnicy, to akurat mi zrobi ogromną. Bo zawsze to lubiłam i śmiało mogę powiedzieć: „jaram się!”

Wróciłam, bo lubię obserwować otoczenie, lubię rozkminiać, komentować, a ponieważ stale  wyczerpuję limit słów narzucony mi ze względu na zdrowie psychiczne moich bliskich, nie pozostaje mi nic innego, jak pisać. Internet jest cudowną ofertą all inclusive na pisanie – nie mogłam więc lepiej trafić. Ponadto mój blogowy powrót jest też doskonałą okazją, abym wyciągnęła spod łóżka  mocno już przykurzony futerał i po dłuższej przerwie przeprosiła się z aparatem. Postaram się zatem z klasą powrócić do robienia zdjęć, choć uprzedzam, że fotografem jestem z serca, a nie z wykształcenia;)

pineap.pl to mój blog osobisty, a skoro tak, to spodziewajcie się tu treści w ujęciu mocno subiektywnym. Możecie liczyć na szeroko ujęte rozważania, od istoty śniadania, przez moje codzienne spostrzeżenia, po przegląd najciekawszych filmów. Podzielę się z Wami wrażeniami z podróży, tych mniejszych i tych większych. Opowiem Wam o wydarzeniach kulturalnych, których nawet ja-nudziarka nie mogłam ominąć. Przede wszystkim będę tu zatem pisać – bo to zwykle wychodzi mi najlepiej.

Bronię się przed tym określeniem, ale chyba muszę oficjalnie zaszufladkować tę stronę jako „blog lifestyle’owy”. A niech więc będzie – pineap.pl jest moją wizją szeroko pojętego lifestyle’u. Bardzo szeroko pojętego. No to lecimy!

 

PS. Ujmuję tę informację w postscriptum, chociaż zasługuje na dużo ważniejszą część tekstu. Z całego serducha dziękuję mojemu Lubemu (dalej zwanemu przeze mnie Ziomkiem) za przepiękny rysunek ananasa, który możecie podziwiać (! podziwiać!) w logo mojej strony – senkju;*

PS2. Nie ukrywam, że dużo łatwiej wrócić do blogowania, gdy na co dzień obcuje się z blogerami:) Oni reklamy raczej nie potrzebują, ale i tak polecam Wam ich strony: tekstualna, ohmydeer i tatowy (któremu dziękuję za wskazówki techniczne;))

PS3. (obiecuję, że to już ostatni) Zaręczam, że warto zalajkować stronę na Facebook’u, a gdyby ktoś miał ochotę na więcej – odsyłam do zakładki Kontakt🙂