Listopad spędziłam z nosem w książkach i oczami przyklejonymi do telewizora. Z jednej strony przeczytane 3 nowe tytuły, z drugiej #MOVIEmber, w ramach którego dzielę się filmowymi inspiracjami. Ale mimo wszystko to książki sprawiły mi w tym miesiącu największą przyjemność. Skupiłam się na poradnikach dotyczących stylu, ale też życia w ogóle (odsyłam do recenzji Love Style Life Elementarza stylu). Miesiąc kończę książką Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś, która była dla mnie bardzo miłą odskocznią w codziennej drodze do i z pracy. Z przyjemnością zatapiałam się w jej paryskim klimacie, przywoływałam wspomnienia mojej jedynej w życiu podróży do magicznego Paryża. Ale dała mi coś jeszcze – nieco przybliżyła „fenomen” mieszkanek tego niezwykłego miasta i sprawiła, że kilku rzeczy bardzo im pozazdrościłam.

Paryżanki od lat budzą zainteresowanie mężczyzn i kobiet z całego świata. Mężczyzn, bo paryżanki słyną z frywolności, seksowności, namiętności, dużego luzu w kwestiach damsko-męskich (często kojarzonych z rozwiązłością), a kobiet, ponieważ chciałyby posiąść tajemną wiedzę, jak budować wokół siebie taką aurę tajemniczości i robić z siebie obiekt pożądania. Książka Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś nie jest przepisem na to, jak nagle stać się paryżanką. Moim zdaniem jest raczej obrazem 100% kobiecości pokazanej na przykładzie paryżanek właśnie. Niektóre cechy są wspólne dla pań z całego świata, niezależnie od adresu zamieszkania. Ale są też te osobliwe, charakterystyczne właśnie dla mieszkanek legendarnego miasta miłości. Wybrałam 10 z nich, moim zdaniem najcenniejszych, z którymi w pełni się zgadzam i które chętnie przyswoiłabym również w swoim życiu.

Zasada 1.

„Paryżanka zawsze znajdzie jakiś powód, aby przysiąść na ławce.”

Będąc w Paryżu zachwycałam się miejskimi parkami, które były pełne ludzi niezależnie od pory dnia i roku. Na ławkach przesiadywały gustownie ubrane paryżanki, zaczytane w książce, rozmawiające przez telefon lub po prostu obserwujące otoczenie. Zazdrościłam im tego, że mają na to czas i że tak prozaiczna czynność z jednej strony dodaje im niezwykłego szyku, a drugiej dostarcza relaksu i przyjemności.

Zasada 2.

„Paryskie snobizmy”

W książce snobizmem określono wszystkie zachowania paryżanek, które tworzą wokół nich spore zamieszanie, które zwracają uwagę innych, umieszczają paryżankę w centrum uwagi, wyróżniają ją. Chciałabym być taką kobietą. Nie chodzi jednak o wieczne robienie wokół siebie tzw. afery, ale o zwracanie na siebie uwagi przez najdrobniejsze niuanse. Na przykład używanie niespotykanych słów, wypowiadanych jednak w bezpretensjonalny sposób albo szczególny sposób ubierania się, niekrzykliwy, ale bardzo wyrazisty. W ten sposób paryżanki robią z siebie zjawisko, które fascynuje wszystkich wokół. Która z nas by tego nie chciała?

151129_paryzanka4

Zasada 3.

„Nasza twarz jest jak dowód tożsamości. Wszystko jest na niej wypisane, widoczne jak na dłoni. […] Lepiej wyglądać na swój wiek niż wyglądać nijako.”

Paryżanka nie stara się wyglądać starzej lub młodziej od wieku wpisanego w dowodzie osobistym. Jest świadoma swoich wad i zalet, w pełni godzi się ze swoją sytuacją. Bywa, że ta świadomość siebie i pogodzenie przychodzą z czasem, ale zawsze przychodzą. Dzięki temu paryżanki nie muszą nikogo udawać, zamiast tego starają się być każdego dnia „lepszą wersją samych siebie, w sensie ciała i ducha, niezależnie od wieku”. Ta zasada powinna stać się mantrą każdej kobiety.

Zasada 4.

„Oto tajemnica paryżanki – to dlatego właśnie na jej twarzy tak często gości rumieniec i uśmiech. Bo paryżanka kocha kochać.”

Miłość do miłości to według paryżanek żaden pusty frazes – to filozofia życia. Nie bez przyczyny to właśnie paryżanki kojarzone są jako najbardziej oddane miłości kobiety. Bo one naprawdę kochają kochać. Doceniają wszystkie dary, jakie niesie ze sobą uczucie – te duże i te małe dary. Przez całe życie kierują się biciem serca. W książce zachowanie paryżanek opisane jest w następujący sposób: „Pisze listy, których nigdy nie wyśle. Wydaje majątek na bieliznę, której nigdy nikomu nie pokaże. Kocha równie namiętnie trzech mężczyzn w ciągu jednego tygodnia. Zaniedbuje służbowe spotkania, oczekując na telefon od kogoś, kto nigdy do niej nie zadzwoni. Dzieli w wyobraźni życie z kimś, kto nie zna nawet jej imienia.”

Miłość do miłości. Amen.

Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś

Zasada 5.

„Nagość powinna być czymś takim jak zjawa. Przypominać grę miłosną: nigdy nie jest przypadkowa, nie może być banalna ani oczywista. Zawsze coś oznacza.”

Takie podejście do nagości jest mi bardzo bliskie i dlatego w pełni podzielam słowa z książki. Nie zgadzam się z wszechogarniającym negliżem, który atakuje nas z każdego możliwego medium. Nie znoszę, gdy kobiety pokazują za dużo, licząc że przysporzy im to zainteresowania. Na pewno przysporzy, ale czy o takie zainteresowanie nam chodzi? Czy o takie zainteresowanie walczyły nasze babki i prababki? Nie wierzę w tłumaczenie takiego zachowania „wolnością i świadomością siebie”. Nadmierne obnażanie się przed obcymi zawsze będę traktować jako słabość i zagubienie, a nie siłę kobiety.

W książce znalazło się jeszcze jedno bardzo istotne zdanie związane z nagością: „[…] Słowem, nie otaczasz kultem doskonałego ciała, ale radzisz sobie, jak możesz, z tym, czym obdarzyła cię natura.”

Hallelujah!

Zasada 6.

„Potpourri, czyli takie sobie pamiątki…”

Paryżanka zachowuje swoje wspomnienia zaklęte w przedmiotach. Z każdego romansu pozostawia malutki skrawek wspomnień, ukryty np. w zasuszonym bukiecie lub pomiętym liściku. Z każdej podróży przywozi jakąś drobną pamiątkę, chociażby miniaturową muszelkę z nadmorskiej plaży. Z każdego ważnego wydarzenia pozostawia kopertę za zaproszeniem lub zdjęcie, wykonane spontanicznie polaroidem. Przechowuje to wszystko w jednym miejscu, np. na lustrze swojej toaletki. Codziennie przechodzi obok mebla, rzuca spojrzenie w stronę swojego potpourri i na chwilę zatapia się we wspomnieniach. Ale tylko w tych przyjemnych. Ja robię dokładnie to samo.

Zasada 7.

„Paryski humor […] to humor snobów często zaprawiany autoironią. W dobrym guście jest zresztą przedstawianie samego siebie w jak najgorszych sytuacjach. […] Bo naśmiewanie się z siebie to równie dobra recepta na zdrowie jak sport.”

Zawsze kierowałam się w życiu zasadą, że najważniejsze to mieć do siebie dystans. Z jednej strony to forma obrony przed atakami innych, z drugiej strony to zdrowa dawka humoru dla nas samych i osób z naszego otoczenia. Nigdy nie bałam się śmiać z siebie, a gdy miałam problem z zaakceptowaniem jakiejś swojej cechy (zwłaszcza w wyglądzie zewnętrznym), moim lekiem na całe zło było śmianie się z tego. Publicznie, przy świadkach, nawet w otoczeniu największych wrogów. Bo jeśli potrafisz się śmiać ze swoich słabości, przestają nimi być. Paryżanki stosują tę samą zasadę i uważam, że każda z nas powinna robić to samo.

Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś

Zasada 8.

„Nie musisz mieć w garderobie ubrań, na które wydasz dziesięć rocznych pensji, ani chodzić cały rok w ubraniach z najlepszych firm. Nie. Wystarczy mieć jedną dobrą rzecz. taką, po którą sięgasz, kiedy chcesz poczuć się pewniej.”

Jeszcze nie udało mi się zastosować w życiu do tej zasady, a uważam ją za niezwykle istotną. Ubrania powinny dodawać nam pewności siebie, uzupełniać to, czego nam brakuje. Wciąż jeszcze idę w ilość, a nie jakość, chociaż od dłuższego czasu dążę do minimalizmu. Wierzę, że kiedyś odkryję tę magiczną rzecz, po którą będę sięgać zawsze wtedy, gdy będę potrzebowała dodać sobie pewności, odwagi. Jak napisano w książce: „To prezent, który kobieta robi sobie sama.” Powinno się dawać sobie takie prezenty jak najczęściej.

Zasada 9.

„Jak o siebie zadbać, by sprawiać wrażenie, że się o siebie nie dba. Taka lekcja urody w stylu paryskim.”

Naturalny wygląd i wrodzona nonszalancja to przydomek paryżanek. My, kobiety, dobrze wiemy, że ta naturalność wcale nie jest dziełem przypadku, a raczej zasad przekazywanych z pokolenie na pokolenie. Jest dużo sposobów na to, aby wyglądać pięknie, nie ujmując jednak niczego z naszej naturalności. To jednak trudna sztuka, nie czarujmy się, jednak bardzo chciałabym ją posiąść.

Jedną z takich zasad paryskiej urody jest dbanie o końcówki – czyli o dłonie i stopy. Często tak bardzo skupiamy się na makijażu, że zapominamy o tym, jak ważne są właśnie dłonie i stopy. Te pierwsze zdecydowanie bardziej, bo są widoczne w każdym momencie naszego życia (poza momentami, gdy chowamy je w rękawiczkach. Piękne, zadbane dłonie dodają urody równie bardzo jak perfekcyjna kreska na powiece lub idealnie konturowane usta.

Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś

Zasada 10.

„Baza garderoby”

Paryżanki mają swoją ubraniową bazę, która pozwala im tworzyć nieskończoną liczbę niebanalnych stylizacji. Do ich bazy zalicza się m.in. jeansy, męskie buty, balerinki, białą koszulę, duży luźny sweter, ogromny szal… Jeszcze nie stworzyłam swojej bazy, ale wiem już, że to idealnie dobrana baza jest kwintesencją stylu i szyku. Wy również powinnyście się o tym przekonać, chociażby dla wygody.

***

Nie wspomniałam jeszcze o czymś – paryżanki objadają się wszystkim tym, co smaczne i tłuste, chociażby croissantami, i nie tyją. Dlaczego? Ponieważ poprzysięgły sobie, że nic nie będzie ograniczało im w życiu przyjemności. To kwintesencja bycia paryżanką i kobietą zarazem, którą można wyrazić prostym sformułowaniem „Nie i już!”. O taką kobiecość na pewno walczyły nasze babki i prababki.

Fragmenty książki Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś, A. Berest, A. Diwan, C. De Maigret , S. Mas, przeł. M. Kozłowska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA

  • Mika

    Uwielbiam Twoje recenzje książek!

    • Hania

      Bardzo, bardzo, BARDZO ucieszył mnie Twój komentarz 🙂 recenzji będzie coraz więcej, bo ostatnio mam dobrą książkową passę. Jako następna nadchodzi recenzja powieści, chwilowo odpoczywam od poradników :))