No, może nie od razu brzydala, ale faktycznie lubuję się w mężczyznach, którzy obiektywnie patrząc nie kwalifikują się do klasycznych kanonów piękna. Uświadamiam to sobie na każdym kroku, tym częściej, im częściej trafiam w sieci lub w gazetach na rankingi „najseksowniejszych facetów na świecie” lub „najseksowniejszych aktorów”. Gdy przeglądam pierwszą dziesiątkę, ba, nieraz i dwudziestkę, nigdy nie trafiam tam na moje typy. Dochodzę więc do tych samych wniosków, co Domowe Melodie w jednym ze swoich szlagierów: a ja wolę brzydala.

W życiu osobistym różnie bywa, bo poza samym wyglądem oceniamy charakter, osobowość i nieraz okazuje się, że spędzamy życie z kimś, kto fizycznie być może jest nie w naszym guście. Ale gdy mowa o osobach publicznych, o których wiemy tylko tyle, ile widzimy na zdjęciach w prasie lub w filmach, wtedy właśnie ujawnia się nasze wyczucie piękna, czy to kobiecego, czy męskiego. I ja w obu kategoriach preferuję osoby o urodzie intrygującej, a nie zniewalającej. Zahaczające wręcz o brzydotę, ze skazami, a nie będącymi chodzącymi ideałami.

Nie chcąc nikogo z nich obrażać, jestem w stanie przedstawić kilka przykładów mężczyzn, którzy szalenie mi się podobają. Nie wszyscy z nich są brzydalami w dosłownym znaczeniu, ale wszyscy mają jakieś skazy. Nie są wymuskani, wypolerowani, nie dysponują idealnym uzębieniem czy prostym nosem, nie sięgają sufitu ani nie mogą się pochwalić atletyczną sylwetką. Ale moim zdaniem są najprzystojniejszymi brzydalami i biją na głowę swoich obiektywnie pięknych oponentów. Oto mapa pięknych brzydali, których możecie kojarzyć ze świata filmów. Nie to, żeby w muzyce brakowało brzydali, jakoś ci filmowi wydają mi się znacznie brzydsi.

Najpiękniejsi brzydale

Co mi się w nich podoba?

1. Joseph GORDON-LEVITT Jego niesamowite poczucie rytmu, to, że gdy się uśmiecha to oczy zapadają mu się do środka, a wokół nich powstaje mnóstwo zmarszczek i kurzych łapek. Plus jego rola w 500 Days of Summer oraz w ostatnim Batmanie. Ale ponad wszystko to, że jest żywą kopią Heath’a Ledgera.

2. Józef PAWŁOWSKI Za to, że na jego twarzy odznacza się każda emocja i przez to, mimo ostrych rysów, wydaje mi się być nieco amorficzna. Ale przede wszystkim podoba mi się w nim to przeszywające spojrzenie. I to, że jest młodszym, „brzydszym” bratem swojego podobno przystojniejszego brata. Byzydury.

3. Maciej STUHR Wierna kopia swojego ojca. Uśmiech i oczy najpiękniejsze spośród polskich aktorów młodszego pokolenia.

4. Heath LEDGER Podoba mi się w nim jego młodzieńcza nieokiełznana fryzura, którą miał w filmie Zakochana złośnica. Uwielbiam go za jego uśmiech, który ma kształt banana, za delikatne piegi, które przebijają się na niektórych jego zdjęciach. I ponownie za oczy i za to, jak się mrużyły, gdy się uśmiechał. Chyba żadnego aktora nie brakuje mi wśród żywych tak, jak jego.

5. James MCAVOY To typowy zawadiaka. Tak wygląda i takie role odgrywa. W filmie Zakochana Jane przeszedł samego siebie i na długi czas zawładną mym sercem. Świetny aktor i niezwykle przystojny brzydal!

6. Lesław ŻUREK Ponownie oczy i ujmujące spojrzenie. Do tego dobrze zbudowany, chociaż ostatnimi czasy trochę się zapuścił. Nic nie szkodzi. Nadal jest pięknym brzydalem.

7. Jake GYLLENHAAL Jestem nudna: oczywiście podobają mi się jego oczy. I kurze łapki naokoło nich. I to, że jego oczy są smutne i wesołe jednocześnie. Są jak dwa ogromne jeziora: duże i niebieskie. I nawet z tą brodą mi się podoba, chociaż generalnie nie przepadam za zarostem. Jake’owi wybaczę.

8. Benedict CUMBERBATCH Reptilianin z krwi i kości. Wygląda jak ludzki jaszczur, ale ma w sobie coś intrygującego. Być może wciąż dopatruję się na jego skórze łusek, ale jakoś bez skutku. Chyba jednak jest człowiekiem. I ta podwójna natura mi się w nim podoba. Chyba nie muszę mówić, że te jego oczy…

9. Alan RICKMAN Podobał mi się jako dojrzały mężczyzna, a gdy poszukałam jego zdjęć z młodości doszłam do wniosku, że on przez całe życie był fascynujący. Nie znam aktora, którego głos działałby na mnie bardziej niż głos Rickmana. Nie powiedziałabym, że był sexy, po prostu był niezwykły. Niezależnie od tego, czy akurat okłamywał swoją żonę w Love Actually czy gnębił Harrego Pottera, głos brzmiał lepiej niż najpiękniejsza muzyka. Taki nosowy, ale chrypowaty. Nie do podrobienia! Wielka szkoda, że już go z nami nie ma.

10. Colin FIRTH Najbardziej podoba mi się w nim to, że jest Darcym i Markiem jednocześnie. Obie te role idealnie do niego pasują i w obu postrzegam go jako fascynującego, wyobcowanego „brzydala”. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jest wcale taki brzydki, wręcz przeciwnie. Ale ma w sobie coś z „brzydala”, takiego uroczego odludka z bujną, lociatą czupryną. Gdy oglądam filmy z nim myślę tylko o tym, jak fajnie byłoby przeczesać mu te loczki dłonią. Taki mój lociaty fetysz.

***

Nikt mi nie powie, że Brad Pitt albo jakiś Jamie Dornan są piękniejsi od któregokolwiek z wyżej wymienionych aktorów. Albo Jared Leto, którego fenomenu kompletnie nie ogarniam. To żadna sztuka zachwycać się klasycznym pięknem, sztuka polega na tym, aby szukać smaczków, aby pokochać skazy, bo nie dość, że są dużo ciekawsze, to pomimo swej powszechności trudno je dostrzec. Dostrzegamy je tylko powierzchownie, widzimy krzywy nos albo odstające uszy, ale nie dostrzegamy pełnego obrazu: że stanowią idealne uzupełnienie całego wyrazu twarzy i w połączeniu z resztą ciała tworzą piękną kompilację. Tacy właśnie są ci wszyscy brzydale – piękni po prostu.

Popatrzcie sobie na nich jeszcze. Tak do podusi.

Na pewno o którymś pięknym brzydalu zapomniałam, więc nie krępujcie się z propozycjami (na dole strony są komentarze, jakby ktoś zapomniał). Teraz pomyślałam jeszcze o Keanu Reeves. Drugiego takiego indiano-podobnego brzydala ze świecą szukać.

Źródła zdjęć: niezawodny Google. Proszę mi wybaczyć brak adresów szczegółowych, ale nie mogłam się oprzeć tym brzydalom! 

(Visited 1 013 time, 1 visit today)