Jesień to dobry czas na restauracyjne odkrycia. Nie dość, że sprzyja rozleniwieniu i często przestaje się chcieć gotować, to na dodatek dni stają się krótkie i nabieramy ochoty na wyjścia z domu. Wszystko, byle tylko nie spędzić kolejnej godziny na kanapie oglądając ulubiony serial… Dlatego gdy otrzymałam propozycję zostania ambasadorem jesiennej edycji Trójmiasto Restaurant Week, nie wahałam się ani chwili. Dawno już nie miałam okazji odkrywać nowych kulinarnych miejsc w Trójmieście, przez co narobiłam sobie sporych zaległości. Mimo to gdy otrzymałam listę restauracji biorących udział w festiwalu, postanowiłam odwiedzić te, o których do tej pory niewiele słyszałam. Stąd mój wybór padł na Przystanek Orłowo, który przekonał mnie do siebie zdjęciami klimatycznego wnętrza i ciekawą lokalizacją. Jak było? Przeczytajcie recenzję i koniecznie obejrzyjcie zdjęcia!

Przystanek Orłowo – recenzja menu festiwalowego

Przeglądając menu restauracji biorących udział w Trójmiasto Restaurant Week zwróciłam uwagę na różnorodność dań – niektóre lokale oferują dwa zupełnie różne zestawy potraw i deserów. Tymczasem Przystanek Orłowo przygotował menu mięsne i wegetariańskie, które różnią się od siebie jedynie… obecnością lub brakiem mięsa. Mogliśmy z Lubym wybierać spośród dwóch następujących menu:

Menu 1 (oboje z Lubym zdecydowaliśmy się na ten zestaw dań):

Przystawka: Krem z pora / kwaśna śmietana

Danie główne: Domowy makaron / pesto / polędwiczka wieprzowa / parmezan

Deser: Beza / krem waniliowy / śliwki pieczone w Porto

Menu 2:

Przystawka: Krem z pora / kwaśna śmietana

Danie główne: Domowy makaron / pesto / pomidorki koktajlowe / parmezan

Deser: Beza / krem waniliowy / śliwki pieczone w Porto

Jak widać, różnica jest naprawdę niewielka i na pewno część uczestników festiwalu może się przez to zniechęcić do odwiedzenia właśnie tej restauracji. Jednak po skosztowaniu dań i deseru przygotowanego przez kuchnię Przystanku Orłowo mogę zapewnić, że wcale nie wieje tutaj nudą i każdy, kto tak jak my z Lubym bardzo lubi kuchnię prosto z południa Europy, na pewno wyjdzie z lokalu usatysfakcjonowany.

Przystanek Orłowo recenzja

Przystawka

Zacznijmy od moich wrażeń po zjedzeniu przystawki, czyli kremu z pora, który był wyśmienity. Dodatek kwaśnej śmietany i dużego chipsa z bekonu świetnie uzupełnił smak warzywny i sprawił, że przystawka była bardzo sycąca. Uwielbiam zupy w postaci kremów, jesienią mam na nie wzmożony apetyt, a ponieważ w naszym mieszkanku na razie brakuje blendera, tym chętniej korzystam z okazji do smakowania kremów poza domem. Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że to właśnie krem z pora smakował mi najbardziej podczas wizyty w Przystanku Orłowo.

Danie główne

161020_przystanek_orlowo_recenzja_03

Po kremie z pora nadszedł czas na danie główne, czyli domowy makaron z pesto, pomidorkami koktajlowymi, polędwiczką wieprzową i parmezanem. Makaron sam w sobie był bardzo smaczny – od razu dało się wyczuć, że pochodzi z domowej manufaktury. Połączenie smaków zaproponowane przez kuchnię Przystanku Orłowo jest mi dobrze znane, więc obyło się bez większych niespodzianek, ale trzeba przyznać, że danie było bardzo smaczne, dobrze doprawione, a wielkość porcji optymalna (po tak sycącym wstępie szczególnie to doceniłam). Jestem wielką fanką makaronów i mogę szczerze polecić Przystanek Orłowo innym amatorom pasty.

Deser

W menu festiwalowym nie mogło zabraknąć wielkiego finału, czyli deseru. Chociaż po dwóch daniach byliśmy z Lubym już mocno najedzeni, nie odmówiliśmy sobie przyjemności skosztowania bezy z kremem waniliowym i śliwkami pieczonymi w Porto. Gdy postawiono przed nami talerze, trochę obawiałam się, że deser mnie zasłodzi, a tymczasem zostałam miło zaskoczona – śliwki były mocno kwaskowate i dzięki temu bardzo słodki smak bezików został odpowiednio zrównoważony. Dodatek delikatnego sosu waniliowego (zwróciłam uwagę na dużą zawartość prawdziwej wanilii w sosie, to nie często się zdarza!) był świetnym wykończeniem całej kompozycji smakowej. Moim zdaniem to idealny jesienny deser – przygotowany z sezonowych składników (śliwki) i podawany na ciepło. Lubię takie słodkości!

Przystanek Orłowo recenzja

Przytulne wnętrze Przystanku Orłowo

W opisie restauracji właściciele podkreślają, że klienci szczególnie cenią sobie przytulne wnętrze w lokalu. Nie mogę się z tym nie zgodzić, zresztą to właśnie zdjęcia wnętrza przekonały mnie do wizyty. Podoba mi się, że wystrój różni się od popularnego ostatnimi czasy surowego stylu industrialnego, w którym dominuje metal, beton i surowe drewno i który to styl jest widoczny w większości nowych lokali w Trójmieście (zwłaszcza w Gdyni). W Przystanku Orłowo królują ciepłe, miękkie fotele i kanapy (są ustawione przy każdym stoliku, więc nieważne gdzie usiądziemy, zawsze będzie nam wygodnie), wiele drewnianych elementów i przepiękne heksagonalne kafle na podłodze. Jedną ze ścian zdobi genialny obraz przedstawiający koguta, symbol restauracji. Są pewne industrialne elementy, jak widoczne w ścianach siatki zbrojeniowe, ale tego typu dekoracje są tutaj drobnymi akcentami i nie dominują w całym wnętrzu. Podoba mi się również kolorystyka, czyli ciepłe beże połączone z delikatną szarością i czerwienią. Całość tworzy oryginalne i wysoce przemyślane zestawienie.

Kliknij w wybrane zdjęcie, aby zobaczyć je w lepszej rozdzielczości, a później nawiguj strzałkami, aby obejrzeć całą galerię.

To co zwróciło naszą uwagę na samym wejściu to niewielki rozmiar lokalu. Wnętrze zostało jednak tak zaaranżowane, że zmieściło się tutaj sporo stolików, a z Lubym dodatkowo zwróciliśmy uwagę na przesuwane/rozkładane ściany, które pozwalają oddzielić od siebie część sali (a przynajmniej tak podejrzewamy – nie sprawdziłam jednak tej informacji u właścicieli). Uwielbiam takie sprytne rozwiązania i tym bardziej doceniam pracę architekta, który był odpowiedzialny za wystrój Przystanku Orłowo.

Na koniec jeszcze słowo o kuchni, którą oddziela od sali tylko nieduża lada – dzięki temu mogliśmy obserwować jak kucharze dzielnie pracują nad naszymi posiłkami. Lubię przyglądać się pracy w kuchni i zawsze doceniam, gdy restauracja mi to umożliwia.

Przystanek Orłowo recenzja

Przystanek Orłowo recenzja

Podsumowując – smacznie i przytulnie

Uważam, że restauracja Przystanek Orłowo oferuje bardzo dobrą kuchnię, miłą i sprawną obsługę i możliwość przebywania w pięknym wnętrzu, które pozwala podwójnie cieszyć się walorami smakowymi. Biorąc udział w Trójmiasto Restaurant Week zdecydowanie warto wziąć pod uwagę właśnie ten lokal – umiejscowiony z dala od centrum Gdyni, cichy (pomimo bezpośredniego sąsiedztwa Alei Zwycięstwa) i bardzo przytulny. Moim zdaniem to idealne miejsce na jesienny obiad lub kolację, nawet w środku tygodnia. Koniecznie wpisz go na listę restauracji, które chcesz odwiedzić w Trójmieście.

Przystanek Orłowo, Al. Zwycięstwa 237/3, Gdynia

Trójmiasto Restaurant Week – 21-30 października 2016

Trójmiasto Restaurant Week jesień 2016

(Visited 370 time, 1 visit today)