Nazbierało mi się ostatnio różnych ciekawostek i inspiracji zebranych z sieci, więc postanowiłam wrócić do porzuconego kilka miesięcy temu cyklu – najlepsze w tym tygodniu. Myślę, że niedzielne popołudnie, gdy temperatura za oknem skutecznie zniechęca do wychylania się spod koca, to idealny moment na przyswojenie dziennej dawki pomysłów i ciekawostek. Miłej lektury 🙂

Najlepsze w tym tygodniu #3

Najlepsze w tym tygodniu #3

Najlepsze w tym tygodniu #3

Najlepsze w tym tygodniu #3

Najlepsze w tym tygodniu #3

1. Newsem tygodnia z pewnością jest fakt, że kupiłam sobie pierwszy w życiu krem przeciwzmarszczkowy. Myślałam o tym już przez pewien czas, bo mam wrażenie, że przez wieloletnią walkę z trądzikiem zupełnie zapominam, że skóra stale się starzeje, nawet jeśli zdaje się mieć problemy typowo młodzieńcze. I oto stało się, do mojej codziennej pielęgnacji włączyłam krem poprawiający elastyczność skóry. A wybrałam specyfik od tołpy – skóra 30+, nawilżający krem wygładzający pierwsze zmarszczki.

2. Szalenie spodobał mi się pomysł trzymania butów w szafce kuchennej. Nie to, żebym miała zamiar przenieść garderobę do kuchni, ale gdybym była maniaczką butów (kiedyś byłam, przyznaję) i miała deficyt miejsca w mieszkaniu, czemu by nie wykorzystać w tym celu mniej oczywiste pomieszczenia, gdzie to miejsce jest? Stop konwenansom! No i ta szafka z butkami nad kuchenką to 100% kobiety w kobiecie. Więcej zdjęć z mieszkania właścicielki obejrzycie tutaj.

3. Moja miłość do spodni z wysokim stanem nigdy się nie skończy. O i tu jeszcze.

4. Haftowane botki podobają mi się od dawna, ale ich ceny wciąż uważam za nieproporcjonalnie wysokie. W poprzednim sezonie chorowałam na parę z Aldo, teraz potajemnie wzdycham do modelu z ZARA. Wciąż znikające rozmiary z listy dostępności skutecznie podsycają mój apetyt… Alternatywnie mogłabym się skusić na botki ze Stradivariusa, bo cena nieco niższa i wykonanie ze skóry, ale ZARA wygrywa kolorystyką wzorem. <3

5. Pozostając w temacie butów z ZARA, welurowe mokasyny z haftem ananasa przemawiają do mnie jeszcze głośniej niż bajeczne botki.

6. Nigdy nie rozumiałam przyjemności, jaką Luby czerpie z kupowania płyt, ale w końcu ją pojęłam. Tym bardziej teraz, gdy mam w aucie odtwarzacz CD i nie muszę być zdana na łaskę radia! W mojej kolekcji pojawiły się dwie nowe płyty – ścieżka dźwiękowa z La La Land (byliście w kinie?) i Lemonade Beyonce, o której marzyłam już od dawna, bo ta muzyka to mistrzostwo świata!

7. Byłam w kinie na Sztuce kochania i bardzo mi się podobało. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, koniecznie nadróbcie zaległości, bo to jeden z tych filmów, który trzeba zobaczyć. TYM BARDZIEJ, że jest to polska produkcja. Przyjemnie jest oglądać polskie filmy i wychodzić z kina bez zażenowania 🙂 A idąc na fali, skusiłam się też na wznowioną edycję legendarnej książki Wisłockiej. Nie mam wątpliwości, że najlepsze w temacie Sztuki kochania jeszcze przede mną (muszę ją dopisać do listy lektur na 2017 rok).

8. Ostatnio przeczesuję Pinteresta w poszukiwaniu inspiracji do kreatywnego zabezpieczenia ściany przed krzesłami (niestety dorobiliśmy się już głębokiej dziury przez parokrotne obijanie krzesłem :(). Jak dotąd nie wpadłam na nic ciekawego, ale przy okazji znalazłam to. GENIALNE! Tak mi się spodobał ten pomysł, że od wczoraj przyglądam się wszystkim ścianom w mieszkaniu i szukam miejsca, gdzie mogłabym go wdrożyć 🙂 Jeśli jesteście w trakcie dekorowania mieszkania, zainspirujcie się tym! PS. A może macie pomysł, co można powiesić/zamontować na ścianie, żeby uniknąć dziur od obijania krzesłami? Będę zobowiązana <3

A co Was zainspirowało w tym tygodniu? 🙂

(Visited 533 time, 1 visit today)