Top
Twórcze życie to wolność

Odkąd w zeszłym roku, po niemal dwóch latach pisania tego bloga, udało mi się w końcu scharakteryzować go krótkim zdaniem: Blog o twórczym życiu i poszukiwaniu pasji, codziennie odkrywam, co to dla mnie tak naprawdę znaczy. Bo że jest to dobra charakterystyka, nie mam wątpliwości, ba, tych kilka słów idealnie opisuje to, czym zajmuję się na co dzień. Mogłabym dodać jeszcze coś o spełnianiu marzeń, ale zakładam, że to z kolei mieści się w ramach twórczego życia. To ono jest dla mnie początkiem i końcem każdego zadania, pracy, wyzwania.

Na czym to polega?

Często zastanawiam się, na czym to twórcze życie tak naprawdę polega. Te przemyślenia pojawiają się w mojej głowie w różnych momentach, zazwyczaj są powodowane jakimś wydarzeniem lub obserwacją otoczenia. Ostatnio na przykład parokrotnie przejeżdżałam przez gdańską dzielnicę Oliwa i mijałam te dwa duże kompleksy biurowców, które urosły nam w mieście do samego nieba. Dokładnie rok temu odeszłam z firmy, która właśnie tam miała swoją siedzibę. Czy tęsknię?

Własna działalność gospodarcza, czy jak to się modnie mówi freelance, ma swoje wady i zalety, ale jest nieodłącznie związana z czymś, co, jak odkryłam w ostatnim roku, liczy się dla mnie bardziej niż luksusowe biuro, wypasiony ekspres do kawy, designerski chilling room i spotkania w eleganckich kieckach. Jest związana z wolnością. Tym wspaniałym uczuciem wzięcia swojego życia na klatę i kierowania nim w sobie tylko znanym kierunku.

Wolność dotyczy każdego, ale…

Gdyby się uprzeć, można by się pewnie pokusić o stwierdzenie, że wolność nie zależy od wykonywanej pracy, w końcu każdy człowiek ma wolną wolę i ona jest podstawą jego wolności. Ale praca u siebie to wolność innego rodzaju. To świadomość, że tylko od nas zależy, czym będziemy się zajmować danego dnia. Czy rozwiniemy się bardziej w dziedzinie programowania czy jednak grafice komputerowej? A może florystyka? Mechanika?

Przez ostatni rok odkryłam, że dla twórczego życia i dla tej wolności jestem w stanie poświęcić wiele. Nie jest dla mnie ważne biuro, bo bardzo dobrze pracuje mi się w domu, nie jest ważny ekspres do kawy, bo kawy nawet nie lubię, chilling room nie umywa się do naszego salonu, a te spotkania? Czysta próżność. Zamiast tego wolę pracę nad zadaniami, które sama ustalam, z ludźmi, których lubię. Jeśli z kimś się nie dogaduję, po prostu zrywam współpracę. Z szarpaniny słów i emocji nigdy nie wyjdzie nic fajnego. I na koniec to cudowne prawo wyboru: dzisiaj jestem grafikiem, jutro fotografem, a pojutrze napiszę artykuł dla trojmiasto.pl. A może jednak post na bloga?

***

Właśnie taka wolność jest dla mnie podstawą twórczego życia. Bo twórcze życie to takie życie, którym kreujemy sami, wykorzystując wszystkie ku temu sposobności, jakie nam się przydarzają. Oczywiście niektóre sprawy są od nas niezależne i to los decyduje o wielu z nich, ale jednocześnie zostawia nam on pewne pole manewru. Twórcze życie to branie wszystkiego, co oferuje nam los, i wykorzystywanie tego po swojemu. Nie tak, jak każe szef, nie tak, jak na to wskazuje roczna strategia rozwoju firmy. Po swojemu.

PS. Jeśli odebraliście ten tekst jako krytykę pracy na etacie, to źle go odebraliście. Każdy podejmuje własne decyzje, w oparciu o własne potrzeby. Jeśli praca na etacie daje Wam taką wolność, jaką mi daje praca na swoim, to jesteście tak samo wolni i możecie żyć tak samo twórczo.