Top
Najlepsze w tym tygodniu

Ależ się stęskniłam za tekstem z cyklu Najlepsze w tym tygodniu! O rety! W minioną niedzielę jakoś się nie zebrałam na czas i nie przygotowałam tradycyjnego podsumowania, ale obiecałam, że następny post (czyli ten właśnie!) będzie dotyczył obu tygodni. A zatem słowa dotrzymuję! Mam dla Was różne polecajki i inspiracje, które, na co bardzo liczę, umilą Wam ten niedzielny wieczór lub każdą dowolną chwilę, w której czytacie ten tekst.

Najlepsze w tym tygodniu

[row][column width=”6″]tulipany, które wyglądają jak piwonie

Koszulka Cześć 2017 Pan tu nie stał

Herbata Irving Green Grey

POPELINOWE SPODNIE TYPU CULOTTE W PASKI I KWIATY ZARA

Masło do ciała Perfecta SPA limonka i trawa cytrynowa

Koszula w psy MANGO

[/column][column width=”6″]

1. Wiem, co myślą sobie ci, którzy obserwują mnie na Instagramie: „NIE WIERZĘ, ONA ZNOWU O TYCH TULIPANACH!” Ano tak, właśnie, ja znowu o nich! Ale fakt, że odkryłam swoją ulubioną odmianę ulubionych kwiatów chyba powinno się podkreślać i to na wiele sposób i to nawet kilka razy w ciągu tygodnia?! No chyba tak, więc to właśnie czynię! Od tygodnia nasz salon zdobi bukiet przepięknych tulipanów, które bardzo skutecznie podszywają się pod piwonie. Zjawiskowe, prawda?

2. Zrobiłam sobie wielki prezent na wiosnę i zamówiłam prenumeratę ulubionych magazynów wnętrzarskich. Co prawda lubię zaglądać do kiosku, aby sprawdzić, czy czeka na mnie nowy numer czasopisma, ale teraz niespodzianka będzie dostarczana wprost do mojej skrzynki! Bardzo się cieszę!

3. Postanowiłam powitać wiosnę słowem „Cześć!”. Wyraźnym, wyszytym na mojej piersi, prosto z Łodzi. Od dzisiaj to podstawa mojej codziennej garderoby!

4. Wspominałam już parokrotnie, że wiosna ma dla mnie głos Ani Dąbrowskiej. Z tej okazji postanowiłam wybrać się na jej kwietniowy koncert w Starym Maneżu w Gdańsku. Było świetnie! Pierwszy raz słuchałam na żywo wokalistki, potańczyłam, pośpiewałam, płytę kupiłam. Bardzo udany czwartkowy wieczór <3

5. Nie jestem fanką vlogów, chociaż się przekonuję. Powoli, ale przekonuję. Raz na jakiś czas obejrzę coś u Gonciarza, ale tylko wtedy, gdy pokazuje coś innego nić swoją codzienność w Japonii. Gdy na Facebooku mignął mi link do jego najnowszej produkcji z Grenlandii, nie mogłam przejść obojętnie. Polecam Wam obejrzeć w wolnej chwili to video, można poczuć tamtejszy klimat. No i te ujęcia! Zwalają z nóg!

6. Nie wiem, czy wiecie, ale ja jestem maniaczką herbaty. Kawy nie znoszę i to pod każdą postacią (tiramisu FUJ!), natomiast bez herbaty nie potrafię się obejść. Piję kubek za kubkiem, najchętniej zieloną i białą. Ostatnio mam nowego faworyta – połączenie herbaty earl grey i zielonej. Pychota!

7. Moda na popelinę trwa. Nie uległam jej dotąd, ale te spodnie skradły moje serce. Będą moje, zobaczycie!

8. Jako grafikowi i fotografowi, a także jako klientce, szalenie podoba mi się landing page najnowszej, wiosennej kampanii H&M. Zdjęcia są niezwykle klimatyczne, a zakładka z produktami z tej serii jest genialnie zrobiona. Aż chciałoby się kupić wszystko! Lubię takie bajery i warto zwracać na nie uwagę.

9. Staram się nie kupować kosmetyków bez potrzeby. Gdy wyprowadzałam się z domu odkryłam w swoich szafkach cały ogrom niezużytych balsamów i kremów, więc obiecałam sobie mieć baczenie na to, co wkładam do koszyka w sklepie. Niedawno kupiłam sobie balsam Dove, który okazał się strasznym niewypałem. Skóra lepi się po nim niemiłosiernie i efekt ten utrzymuje się dopóki nie spłuczę się pod prysznicem. Nie polecam! No i stoi to ledwo napoczęte opakowanie w domu i mnie mierzi, bo szkoda mi kupić coś nowego. Ale w końcu powiedziałam basta i wybrałam się do Rossmanna, gdzie moją uwagę zwróciło masło do ciała o zapachu trawy cytrynowej i limonki. Mam ogromną słabość do cytrusowych aromatów i smaków, a że wydatek był to nieduży (ok. 10 zł), skusiłam się i bardzo dobrze się stało! W końcu mam czym nawilżać ciało. Co prawda nie rozwiązał się problem napoczętego balsamu Dove, ale nie żałuję. Swoją drogą, co robicie z kosmetykami, które Wam nie przypasowały? Jakieś pomysły, co zrobić z balsamem, który nijak mi nie odpowiada?

10. Na koniec koszula, którą MANGO wyprodukowało specjalnie dla mnie. Nie od dziś wiadomo, że moim sercu jest BEBEK, a od teraz Bebek jest również NA moim sercu. Staram się nie kupować ubrań z poliestru, ale w tym przypadku wprost nie mogłam się powstrzymać… Ta koszula to 100% mnie i 100% Bebka! <3

[/column][/row]

***

Chciałam też podziękować Wam za wszystkie miłe słowa i polecenia mojego bloga. Ostatnio nastąpiła jakaś magiczna kumulacja i co rusz pojawia się czy to jakiś miły komentarz, czy odnośnik do mojego internetowego ananasa u kogoś na blogu (Dailybetter <3Praktycznie Kosmetycznie <3Worqshop <3). Rety, jak mnie to cieszy! Buzia mi się raduje, a serce zalewa fala obłędnie słodkiego lukru. Wiecie chyba (a jeśli nie wiecie, to informuję!), że blog to moja wielka, jeśli nie NAJwiększa, pasja i świadomość, że to co tutaj wyczyniam sprawia Wam chociaż odrobinę przyjemności, tylko motywuje mnie do dalszego działania. Obyście i Wy znaleźli sobie w życiu takiego konika i mieli okazję się przekonać, że ten konik nie tylko Wam sprawia frajdę 🙂

Tymczasem życzę Wam udanego tygodnia. Trzymajcie się ciepło i nie dajcie zwieść pogodzie. Ja kolejny już raz zaliczam stan przedchorobowy, bo zbyt łatwo uległam urokom wiosny. Szaliczek i ciepłe odzienie to nadal podstawa codziennego ubioru, pamiętajcie!