Odkąd w listopadzie pokazałam Wam nasze domowe biuro po raz pierwszy, całkiem sporo zmieniło się w tym pokoju. Od samego początku założenie było takie, że nie chcemy inwestować dużo w urządzenie go – docelowo ma to być pokój służący czemuś innemu (a raczej komuś innemu, if you know what I mean 😉), więc bez sensu było dla nas wydawać pieniądze na meble, których później nie będzie gdzie postawić. Ale im więcej czasu mijało od wprowadzki i im więcej godzin spędzałam na pracy w domowym biurze, tym bardziej brakowało mi ładnej, zadbanej przestrzeni.

Oczywiście wcześniejszy wystrój nie był taki zły, ale stary regał, pomalowany przez poprzednich lokatorów czarną farmą emaliową, raził mnie w oczy za każdym razem, gdy mój wzrok padał w jego stronę. Musiałam coś zmienić! Zaczęłam rozglądać się za inspiracjami w sieci (jak zwykle odsyłam na mój Pinterest, gdzie zbieram w jednym miejscu mnóstwo ciekawych pomysłów) i pomyślałam, że inwestycja w regały Billy nie jest ani jakaś znaczna, ani nierozsądna. Regały można z łatwością przebudować, dodając lub odejmując im różne elementy, a docelowo łatwo jest je wpasować w pozostałe kąty mieszkania. Pomyślałam więc, że to jest rozwiązanie idealne – nie wydamy na to bardzo dużo, a efekt będzie przynajmniej zadowalający. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że efekt przerósł moje oczekiwania i bardzo cieszę się z tego, że namówiłam siebie samą i Lubego na ten zakup.

Pozwólcie, że w formie zdjęciowej oprowadzę Was po naszym odmienionym domowym biurze, na każdej fotografii pokazując, co się zmieniło i jakie miało to dla nas znaczenie.

Nasze domowe biuro dla dwojga – zmiany, zmiany, zmiany!

 

Stary czarny regał opuścił ten pokój i przeniósł się do piwnicy. Jego miejsce zajęły dwa Billy – jeden z drzwiczkami, drugi bez, ale z nadstawką. Dołożyłam do nich dwie żółte szafeczki z serii LIXHULT (Ikea), kupione na dziale okazyjnym (pochodzą z ekspozycji). Fotel, który widzicie, przynieśliśmy ze starego pokoju Lubego, więc obyło się bez dodatkowego wydatku (miał już swój debiut na blogu w tym wpisie). 

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_02

Na prawo od fotela stanęła inna szafka z serii LIXHULT, w której schowałam wieżę i odtwarzacz CD. Na razie nie została jeszcze podłączona – po pierwsze, trzeba zrobić w tyle szafki otwór na kable, po drugie muszę wymyślić, gdzie ustawić głośniki i jak poprowadzić do nie kable 😉 Ogólnie wieża była głównym powodem sporu na linii ja-Luby, ponieważ półki Billy’ego są za płytkie, aby ją na nich ustawić. Luby stwierdził, że bez sensu jest zatem kupować takie regały, ja upierałam się, że to żaden problem. LIXHULT był zatem kupiony, aby nieco złagodzić ten konflikt, ale uważam, że świetnie wpasował się w ten kąt i dał ciekawe przełamanie od bialutkich, drewnianych Billych (seria LIXHULT jest wykonana z blachy).

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_05

Na szafce stanęła lampa z limitowanej kolekcji IKEA PS 2017. Gdy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że musi znaleźć się w naszym domu, a najlepiej w biurze. Kojarzy mi się z lampą, którą Gotham wzywało Batmana 😉 (zresztą w IKEI mieli podobne skojarzenia, bo na ekspozycji większy model tej lampy miał naklejony symbol człowieka nietoperza ;))

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_04

Najważniejszą gwiazdą nowej odsłony domowego biura jest dywan STOCKHOLM (IKEA, oczywiście). Bardzo podobał mi się ten produkt i od dawna rozważałam jego zakup, ale cena skutecznie mnie powstrzymywała przed udaniem się do kasy. Mimo, że jest wykonany z wełny i ma piękny, słoneczny żółty kolor, 799 zł za tego typu przyjemność uważam za przepłacanie. W końcu wpadłam na pomysł, aby dywanu poszukać online. I to był strzał w dziesiątkę! Udało mi się wylicytować go za niecałe 400 zł. Co prawda poprzedni właściciel mocno ociągał się z wysyłką i obawiałam się, że chcąc zaoszczędzić tylko straciłam, ale na szczęście historia zakończyła się pomyślnie i dywan spoczął na podłodze domowego biura. Jest piękny!

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_13

Bardzo chciałam, aby rzeczy ustawione na półkach regałów tworzyły ciekawą kompozycję. Samo ustawienie książek zajęło mi kilka godzin, bo stale zmieniał się mój pomysł na aranżację i przestawiałam je z miejsca na miejsce, szukając idealnego rozwiązania. Drugim krokiem było dobranie pudełek i segregatorów – miałam trochę dokumentów do schowania, do tego doszły różne dziwne bibeloty, np. kable, ładowarki itp. Wszystko to udało mi się schować w pojemnikach z IKEI. Ostatnim etapem było dobranie dekoracji. Nie chciałam stawiać tam niczego przypadkowego, ale z drugiej strony naoglądałam się w sieci tylu pięknie zaaranżowanych regałów, że nie miałam wątpliwości – to właśnie wszelkiej maści akcesoria stanowią o finalnym efekcie. Dobranie tych dekoracji zajęło mi naprawdę sporo czasu, ale ostatecznie udało mi się uzyskać taką kompozycję, o jakiej marzyłam. Nie ma tutaj przypadkowości, praktycznie każdy przedmiot ma ważne powody, aby znaleźć się w tym, a nie innym miejscu, więc misję wypełniania półek Billych uważam za w pełni udaną 😉

Swoją drogą, może chcielibyście, abym napisała tekst i w jednym miejscu zebrała inspiracje dotyczące dekorowania regałów? Mam tego całkiem sporo i chętnie się podzielę 🙂

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_06_gif

Wspomniane wcześniej szafeczki LIXHULT na początku wydawały mi się super pomysłem (od początku planowałam je ustawić na półkach regałów), później, w trakcie meblowania pomieszczenia, zaczęłam żałować, że się na nie zdecydowałam, ale ostatecznie nie mam wątpliwości – to naprawdę był dobry pomysł 🙂 Cieszę się przede wszystkim z faktu, że moje aparaty w końcu mają swój domek i zawsze mam je pod ręką. Wcześniej stawiałam je gdzie popadnie, czasem chowałam do dużej torby fotograficznej, ale wyciąganie ich w razie nagłej potrzeby nie było wygodne. I oto pojawiła się szafka idealnych rozmiarów, aby pomieścić wszystkie najważniejsze i najczęściej potrzebne akcesoria fotograficzne! Miodzio 🙂

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_07

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_09

Wiecie, za co najbardziej lubię i nie lubię nasze domowe biuro? Za światło. Uwielbiam, gdy promienie słoneczne padają na biurko, dywan, ściany. To idealne warunki do twórczego pracy. Z drugiej jednak strony, dopóki nie doczekam się porządnych zasłon lub rolet, światło będzie jednocześnie moim wrogiem – w mocno słoneczne dni nie jestem w stanie wysiedzieć przy biurku. Ale spokojnie, to tylko kwestia czasu aż rozwiążemy ten problem!

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_10

Jednym z pomysłów, na jakie wpadłam podczas niedawnego przemeblowania w biurze, było wymyślenie (w końcu!) sposobu na wykorzystanie starej puszki po herbacie. Dała mi ją Mama, która niedługo po mojej wyprowadzce robiła gruntowne porządku w domu i znalazła między innymi tę puszkę. Doskonale ją pamiętam, zawsze służyła nam do przechowywania herbaty, potem przepadła gdzieś w piwnicy. I gdy usłyszałam, że Matula planuje ją wyrzucić, od razu zaprotestowałam i przyniosłam ją do nas. Przez długi czas stała tak o, na parapecie, aż w końcu przy niedawnych zmianach w biurze wpadłam na pomysł, aby użyć jej jako… pojemnik na chusteczki! Przełożyłam chustki higieniczne z takiego tekturowego pudełka i okazało się, że puszka idealnie spełnia się w tej nowej roli 🙂 Ależ mnie to ucieszyło! Chciałabym jak najwięcej przedmiotów z historią mieć w naszym mieszkaniu, ale bez konkretnego celu ich posiadanie uważam tylko i wyłącznie za zbieractwo. Natomiast znalezienie im nowych funkcji i użycie w dotąd nieznany sposób – oto największy fun!

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_11

Wśród nowości w biurze warto wymienić lampę biurkową. Na razie jest to pojedyncza sztuka, docelowo chcę dokupić drugą, może w kolorze szarym. Lampa doskonale odnalazła się w tym miejscu, a najlepsze w niej jest gniazdko USB, które pozwala ładować telefon bez wtyczki sieciowej. Bardzo polecam Wam to rozwiązanie, o ileż prostsze jest życie, gdy telefon może ładować się zawsze pod ręką, a nie gdzieś w gniazdku w kącie pokoju.

Na koniec chciałam zapytać Was o zdanie – jak oceniacie zestawienie wzorzystego fotela z wzorzystym dywanem? Na początku byłam przekonana co do zakupu nowego pokrowca z IKEI, ale gdy odkryłam, że pokrowiec, który mi się podoba, kosztuje prawie tyle, co nowy fotel, trochę się zniechęciłam 😉 Zostawiłam tymczasowo stary pokrowiec Lubego, ale im więcej czasu mija od przemiany naszego domowego biura, tym większe mam przekonanie co do tego, że to połączenie jest jednak dobre. Przestała mnie razić ta pstrokacizna. Jak sądzicie, zostawiać jak jest czy kupować ciemnoszary, jednolity pokrowiec?

170430_urzadzamy_domowe_biuro_dla_dwojga_12

***

Na koniec krótkie podsumowanie planów na następne zmiany w tym pokoju:

  • zakup rolet/żaluzji/zasłon – obowiązkowo!
  • podłączenie wieży i głośników
  • zakup dużej, szklanej tablicy – ściana na prawo od biurek (niewidoczna na zdjęciach) nadal świeci pustkami, a ponieważ odczuwam ogromną potrzebę posiadania tablicy i wypisywania na niej tasków, swoich pomysłów itp., uznałam, że to idealne miejsce na realizację tej zachcianki. Mam na oku już konkretny model, ale muszę przyznać, że zakup dużej (!) szklanej tablicy to dość spory wydatek (grubo ponad pół tysiąca).
  • kable nadal żyją swoim życiem i trudno wymagać od nich jakiegoś ładu. Jeszcze nie wpadłam na pomysł, jak się rozprawić z tym bałaganem pod biurkami, ale nie poddaję się i szukam dalej.

No, sporo informacji do przyswojenia, jak na jeden raz, prawda? 😉 Jestem niezmiernie ciekawa, jak oceniacie drugi etap urządzania domowego biura. Koniecznie podzielcie się ze mną Waszą opinią na ten temat!

  • Adrianna

    Hej! Dywan + obecny fotel – jak najbardziej jestem na „TAK”. Dywan nie jest aż tak bardzo wzorzysty i dlatego nie gryzie się z fotelem 🙂

  • Piękne meble, ale najbardziej pokochałam biurko <3 Jest duże i długie 🙂 Moje obecne jest zrobione z blatu, który docelowo ma być półką, więc… no tego 😉 Przyjemne pomieszczenie, żeby pracować i się relaksować 🙂

    • O rety, półką…? 😀 To jaki to ma wymiar??

  • Mrugacza

    Ja też jestem na tak jeśli chodzi o połączenie dywanu z fotelem. A twoje domowe biuro jest przepiękne. Białe meble + drewno + żółte dodatki = coś co kocham 😀 I zazdroszczę tego światła! Podziel się trochę 😉

    • W sumie zapomniałam w tekście wyjaśnić, dlaczego żółty – a wynika to oczywiście z faktu, że żółty to mój „markowy” kolor, i na blogu (patrz: logo u góry :)), i w firmie (www.so-content.pl). Ale ogólnie wydaje mi się, że żółty to taki przyjemny, energetyczny kolor i kojarzy mi się z kreatywną, twórczą pracą. Więc wszystko się zgadza!

      Dziękuję za miłe słowo <3

  • Zacisze Lenki

    Ja również jestem za zostawieniem obecnego pokrowca na fotel. Kable to też moja bolączka, ale jakoś nie mam jak ich schować.

    • Przyznam się bez bicia, że jeszcze nie szukałam w sieci konkretnych rozwiązań dla kablowego problemu, na razie liczę na to, że w końcu mnie olśni i coś wymyślę 😉

  • Fotel z dywanem idealnie pasują! U nas biuro robi również za pralnię, prasowalnię i w sumie zawsze coś się dzieje w tym pokoju!

  • Zgodzę się z przedmówczyniami – pokrycie fotela bardzo dobrze komponuje się z dywanem. Całe wnętrze świetnie się prezentuje. Takie jasne rozpromienione dodatkowo żółtymi akcentami aż zaprasza żeby się w nim rozgościć i popracować 🙂 Podoba mi się nowa funkcja puszki po herbacie. U mnie w domu rodzinnym była identyczna, ciekawe czy też gdzieś jeszcze jest. Czy z wykorzystaniem tej konkretne, czy też innego egzemplarza, bardzo prawdopodobne że zmałpuję Twój pomysł, bo jest po prostu super 🙂

  • To zastosowanie puszki po herbacie jest majstersztykiem! Wiele herbat kupiłam ze względu na ich wyjątkowe metalowe opakowanie. Zużyta część puszek nudzi się latami w kuchennych szafkach, prosząc się o drugie życie! Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli zerżnę Twój pomysł 😉
    Wyczuwam u siebie małe domowe DIY 😉 Dzięki za inspirację!
    ps Puszki po herbacie pięknie wyglądają też jako doniczki z sukulentami.
    z pozdrowieniami, Marta

  • Biuro tak przytulne, że aż chce się w nim zamieszkać!