Chociaż od naszych Anansowych Greckich Wakacji minęły już prawie 2 lata, dość często zdarza mi się odpowiadać na pytania znajomych o to, jak udała nam się ta podróż i jak się do niej przygotowaliśmy. A ponieważ do lata coraz bliżej i z pewnością każdy poradnik dotyczący planowania wyjazdu jest na wagę złota, postanowiłam podzielić się z Wami wiedzą tajemną i podpowiedzieć, jak zorganizować wycieczkę po Grecji. Tym razem dużo konkretów, wskazówek i cen.

150812_mapka

Powyżej mapa naszej podróży.

Na wstępie przypomnienie tekstów z kolejnych przystanków naszej podróży (nie opublikowałam tekstu o Atenach i Pireusie, może jeszcze nadrobię tę lukę ;)):

1. Saloniki

2. Trikala i okolice – część 1 i część 2

3. Delfy

4. Przylądek Sounion

5. Santorini

Ile czasu poświęcić na zwiedzanie Grecji?

Nie lubię takich pytań, bo nie ma na nie jednej, dobrej odpowiedzi. Do Grecji udaliśmy się na długo, ale nie dlatego, że nie dało się mniej – po prostu potrzebowaliśmy porządnego urlopu i stąd decyzja, aby spędzić w tym kraju aż 19 dni. Czy da się krócej? Oczywiście, że się da, ale z pewnością dłuższa podróż pozwoli Wam odkryć różne oblicza Grecji – nam to się udało i cieszę się, że zwiedziliśmy i największe hity, i te zupełnie nieznane miejsca, które zresztą okazały się być najpiękniejsze. Ale o tym za chwilę.

Loty do Grecji

Ograniczając się do tanich linii, do Grecji polecimy WizzAir’em na Korfu oraz Ryanairem do 4 destynacji: Aten, Chani (Kreta), Korfu i Salonik (zakładając wylot z Warszawy). My zdecydowaliśmy się na lot Ryanairem do Salonik i powrót z Aten. Pozwoliło nam to przemierzyć Grecję od jej północnej części, aż po samo południe.

Wskazówka: O ile bilety lotnicze można ustrzelić nawet tanio (nie znalazłam niestety informacji, ile my płaciliśmy za przeloty, ale zakładam, że dane sprzed 2 lat i tak niewiele by Wam pomogły), to zdecydowanie drożej wychodzi opłata za bagaż. Tani przewoźnicy, jak to mają w zwyczaju, tną klientów jak tylko się da i za bagaż na trasach wakacyjnych (czyt Włochy, Hiszpania, Grecja itp.) pobierają wyjątkowo wysokie opłaty. Z tego, co kojarzę, u nas był to koszt rzędu 250-300 zł za 1 szt. bagażu rejestrowanego w jedną stronę. Sami przyznacie, że to horrendalna kwota. Kierując się względami budżetowymi, postanowiliśmy wybrać linie Ryanair i skorzystać z darmowego bagażu podręcznego (małego i dużego). I chociaż trudno jest to sobie wyobrazić, zwłaszcza w moim przypadku, udało nam się spakować w te maleństwa na całą prawie 3-tygodniową podróż. Jeśli ja dałam radę, to i Wam się powiedzie!

Noclegi w Grecji

Nie zaskoczę Was mówiąc, że planując kolejne noclegi korzystałam z Booking.com. Jak dotąd nigdy nie zawiodłam się na tym serwisie i w tym przypadku mogę powiedzieć to samo. Staraliśmy się wybierać miejsca stosunkowo tanie, ale z miejsca wykluczaliśmy te najtańsze – tak z przezorności. Udało mi się odtworzyć z historii rezerwacji kolejne lokalizacje, w których się zatrzymywaliśmy. Do każdego dodaję krótki komentarz, być może ułatwi Wam to wybór noclegów dla siebie.

Emporikon, Saloniki (pokój dwuosobowy z łazienką i małym balkonem, cena za 3 noce 492 zł/117€, śniadanie w cenie)

Miejsce nie najgorsze, ale zawiodło nas głównie łazienką (zwłaszcza jej rozmiarem – siedząc na ubikacji można było umyć zęby i jednocześnie wziąć prysznic) i tragiczną klimatyzacją, która albo nie działała albo robiła nam z pokoju igloo. Z Salonik wyjechałam z tego powodu chora. Jeśli chodzi o śniadanie, były to podstawowe produkty, ale starczyły na zaspokojenie pierwszego, porannego głodu.

Hostel Meteora, Trikala (pokój dwuosobowy z łazienką i dużym tarasem, cena za 3 noce 441 zł/105€)

Hostel był czysty, pokój całkiem przestronny, łazienka bardzo do rzeczy. Mieliśmy dla siebie spory taras, na którym spędzaliśmy wszystkie wieczory. W przeciwieństwie do Salonik, gdzie obsługa hotelu nie była zbyt pomocna, w Hostelu obsługiwał nas przesympatyczny właściciel, który doradzał w kwestii zwiedzania Monastyrów oraz podpowiedział inne, nieujęte w przewodniku atrakcje. Bardzo, bardzo polecam!

Hotel Athina, Delfy (pokój dwuosobowy z łazienką i balkonem z OBŁĘDNYM widokiem, cena za 2 noce 215 zł/51,20€, śniadanie w cenie)

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

Zupełnie przypadkiem, za naprawdę śmieszne pieniądze, wynajęliśmy pokój w jednym z delfickich pensjonatów. To miejsce jak jedno z wielu (Delfy są bardzo małe, tak naprawdę składają się z 2 głównych ulic i wzdłuż nich ulokowane są niemal identyczne hotele i pensjonaty), ale zakochaliśmy się w nim na zabój dzięki balkonowi. Mieliśmy ogromnego fuksa – nie wiedziałam, że otrzymamy pokój z widokiem na dolinę (druga opcja to widok na drogę, a to przypadło grupce Polaków, którzy meldowali się razem z nami). Na miejscu obsługiwała nas starsza Greczynka, może mało wylewna, za to bardzo kontaktowa i dbająca o dobre wrażenie. Śniadanka pyszne! Nie bardzo duże, ale w sam raz. Jeśli chcecie skorzystać z tego polecenia, przy rezerwacji zwróćcie uwagę na to, czy pokój będzie nie od ulicy.

Atlantis Hotel, Pireus (pokój dwuosobowy z łazienką, cena za 2 noce 252 zł/60€)

Pireus to port pod Atenami, będący jednak częścią całej aglomeracji. Łatwo dostać się z niego do innych części miasta. Zatrzymaliśmy się tutaj niejako w oczekiwaniu na prom na Santorini, z oszczędności czasu postanowiliśmy zrezygnować z noclegu w centrum Aten (prom wypływał z samego rana, a z Atlantis Hotelu mogliśmy dojść do portu na piechotę). Hotel dość czysty, łazienka ok, w pokoju telewizor. Nastrój trochę creepy, ale to kwestia dzielnicy (dużo imigrantów i typów spod ciemnej gwiazdy, ale czuliśmy się tam mimo wszystko bezpieczenie).

Porto Castello, Fira, Santorini (pokój dwuosobowy z łazienką i balkonem, cena za 5 nocy 1366 zł/325€, śniadania w cenie)

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

Wybór noclegu na Santorini był najtrudniejszy. Wiadomo, że marzyłam o tych bajecznych pokojach z widokiem na Kalderę, najlepiej z prywatnym basenem, ale nie zdziwię Was pewnie mówiąc, że to wydatek rzędu 10 tys. zł za dobę. SERIO. A ponieważ bardziej od takich luksusów cenimy sobie z Lubym poznawanie okolicy, postanowiliśmy poszukać czegoś mniej ekskluzywnego. Porto Castello prowadzone jest przez rodzinę Bułgarów. Specyficzny klimat, hotel miejscami wydaje się bardzo stary, ale sam pokój był urządzony nie najgorzej. Łazienka dość uboga i raczej nie błyszczała, ale dało się przeżyć (klapki to podstawa, wiadomo ;)). Śniadania na plus. Bardzo ceniliśmy sobie darmowy dojazd do centrum Firy – wystarczyło zameldować w recepcji, o której godzinie chcemy wyruszyć i pan Bułgar, mocno rozklekotanym busem, zawoził nas na miejsce.

Wskazówka: Gdy spojrzycie na ceny noclegów na Santorini, łatwo dostrzec pewną prawidłowość – najdroższe są miejsca z widokiem na Kalderę, te po drugiej stronie wyspy można znaleźć w rozsądniejszych cenach. Plusem jest to, że zachodnia część wyspy (czyli nie od strony Kaldery) może poszczycić się plażami, czasem nawet są to plaże piaszczyste. Od strony Kaldery są same skały i strome dojścia do zatoczek, więc to dodatkowy argument za zameldowaniem się po tej mniej komercyjnej stronie.

Adonis, Pireus (pokój dwuosobowy bez łazienki, cena za 1 noc 97 zł/23€)

Chyba nie powinnam dzielić się ze światem informacją, że zatrzymaliśmy się w TAKIM miejscu, ale podobnie jak wcześniej w Pireusie, był to tylko krótki przystanek – nawet bardzo krótki, bo meldowaliśmy się na miejscu grubo po północy, a wyruszaliśmy już rano. Nie przejmowaliśmy się zatem ani brakiem łazienki, ani drzwiami z dużym przeszkleniem, ani nawet tym, że miejsce to było idealną scenografią do horrorów w stylu Dark Water Fatum. Ot, kimnęliśmy się i nara 😀

Athens Oscar Hotel, Ateny (pokój dwuosobowy z łazienką, cena za 3 noce 568 zł/135€, śniadanie w cenie)

Najbardziej hotelowy ze wszystkich wybranych przez nas noclegów. Wystrój też typowo hotelowy, śniadania na wielkiej sali w formie bufetu szwedzkiego (pycha), do tego dostęp do basenu na dachu budynku, z widokiem na całe miasto. Jak na taką cenę, to warunki wręcz niebiańskie. Z czystym sumieniem mogę polecić.

Jak widzicie, wybierane przez nas miejsca spoczynku nie były jakieś mega wypasione, ale po pierwsze – w Grecji (poza tymi naprawdę luksusowymi miejscówkami) naprawdę nie ma wielu dizajnerskich hoteli, taka grecka natura, a po drugie dzięki temu ceny były bardzo atrakcyjne. Poza Santorini, koszt za osobę za dobę nie przekraczał 100 zł. To bardzo przyjemne stawki, sami przyznajcie! A warunki (poza Adonisem w Pireusie) naprawdę dobre. Jeśli nastawiacie się na siedzenie w hotelu, to radzę Wam jednak wybierać coś droższego, ale my z Lubym spędzamy wakacje na zwiedzaniu miasta i okolic, więc pobyt w hotelach ograniczał się do spania. Nie potrzebowaliśmy zatem większych luksusów.

Podróżowanie po Grecji

Nasze wakacje miały charakter typowo objazdowy, więc kluczowe było przemieszczanie się pomiędzy kolejnymi przystankami. I tutaj Was pewnie zaskoczę, ponieważ lecąc do Grecji nie mieliśmy zarezerwowanych żadnych połączeń poza promem na Santorini w obie strony. Zrobiliśmy pobieżny research i ustaliliśmy, że podróżowanie po kraju będzie łatwe i, o dziwo, nie zawiedliśmy się. Tutaj jednak ważna uwaga – nastawcie się na podróże autokarowe. Pociągi w Grecji to nie najlepszy wybór, głównie ze względu na ograniczoną liczbę tras (Grecja to kraj poprzecinany górami i stąd dość skąpa sieć kolejowa). Za to autobusy działają jak należy, dowiozą Was wszędzie, nawet do Delf, które są schowane wysoko w górach, z utrudnionym dostępem przez wijące się górskie drogi. Przesiadki też są niestraszne, zwykle odbywają się w dużych centrach przesiadkowych i kupując bilet łączony, możecie liczyć na to, że w przypadku opóźnienia drugi transport na Was poczeka (sprawdzone info, been there, done that). Nie musicie się zatem martwić o to zawczasu, owszem, warto sprawdzić jako-tako połączenia, ale nie ma sensu układać planu co do godziny – wszystko ogarniecie na bieżąco!

Prom na wyspy

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

Pomiędzy wyspami greckimi kursują promy kilku przewoźników, my wybraliśmy połączenie obsługiwane przez Blue Star Ferries (to chyba największa firma promowa w Grecji). Wybór nieprzypadkowy, ponieważ najłatwiej było załatwić płatność online – wszyscy przewoźnicy mieli w tym czasie bardzo toporne systemy zakupu biletów, niektórzy w ogóle nie udostępniali takiej opcji (chyba, że z pomocą pośrednika, czyt. biura podróży), a Blue Star jakoś udało nam się ogarnąć. Cena rejsu jest stosunkowo wysoka – za osobę w jedną stronę trzeba zapłacić od ok. 40€. To koszt transportu bez siedzenia/kajuty/whateva, więc nastawcie się na wyścig z innymi pasażerami do baru czy restauracji. Jako zaprawiona baba z Radomia, w obie strony ogarnęłam nam miejsce w knajpie, dzięki czemu blisko 8-godzinny rejs (tyle płynie się na Sanotirni z Pireusu) spędziliśmy w pozycji siedzącej, a miejscami też leżącej (dzięki Bogu za ławy!). Jeśli jednak cenicie sobie komfort, polecam zainwestować w droższe bilety, np. z miejscówką na fotelach „lotniczych”. Jak wspominałam wcześniej, na Santorini wypływaliśmy z Pireusu i z tego też portu odbijają promy na wszystkie największe greckie wyspy.

Muzea w Grecji

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

Prawie w każdej miejscowości odwiedzaliśmy muzea i z tego, co kojarzę, to w żadnym nie płaciliśmy za wstęp (ach te studenckie przywileje). Muzea, które mogę Wam polecić, to przede wszystkim Muzeum Archeologiczne w Delfach oraz Sanktuarium Apollina (koniecznie pofatygujcie się, aby zobaczyć Marmarię, usytuowaną poniżej Sanktuarium, z osobnym dojściem), Muzeum Akropolu i sam Akropol (tłum turystów, ale grzechem byłoby to ominąć, zwłaszcza Muzeum Akropolu, które jest chyba jedynym nowoczesnym obiektem widzianym przez nas w Grecji – bardzo polecam, jest super zorganizowane). Dodatkowo mogę Wam polecić odwiedzenie przylądka Sounion (wystarczy jednodniowa wycieczka z Aten, tak jak my) i przepiękną Świątynię Posejdona (nie jest to muzeum, ale obszar ochrony archeologicznej, wstęp jest płatny 4€ – i tutaj chyba płaciliśmy). Obowiązkowo musicie zobaczyć legendarne Meteory, czyli masyw skał, na których przed wiekami zbudowano klasztory, tzw. Monastyry. Według mnie to prawdziwy cud świata nowożytnego i jedno z najpiękniejszych miejsc całej Grecji. Na wycieczkę do Meteorów również można poświęcić jeden cały dzień, na miejsce dojedziecie autokarem. Wejście jest dla studentów bezpłatne (a przynajmniej tak mi się wydaje), co istotne – na wejściu kobiety otrzymują chusty, którymi muszą zakryć dekolt i nogi. To ważna informacja, ponieważ w drodze do klasztorów słyszałam rozmowę dwóch dziewczyn, które chwaliły swoje przygotowanie do zwiedzania – miały ze sobą parę długich spodni. Ja, będąc w szortach, wpadłam w panikę, że przez to nie wpuszczą mnie do środka, ale na szczęście na wejściu każdy może wziąć darmową chustę i zakryć co trzeba. Więc spokojnie możecie na tym polegać i nie dodawać sobie bagażu.

Jedzenie w Grecji

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?
Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

To kolejne, do czego nie powinnam się głośno przyznawać, ale nasza dieta na wakacjach w 90% składała się z souvlaki (pieczone mięso wieprzowe lub drobiowe) i z tzw. pit (pita – okrągłe, pszenne placki, w domyśle wypełnione mięsem, z dodatkiem warzyw i sosu tzatziki). Pozostałe 10% zostało nam na okazjonalne eksperymenty, np. owoce morza (tylko Luby) i sałatki (przeważnie ja). Być może skrzywiliście się na myśl, że przez blisko 3 tygodnie wcinaliśmy jedzenie a’la kebab, ale greckie pity to coś innego – przede wszystkim zawierają świeże warzywa, a nie paskudne surówki, a zamiast obleśnych sosów dziwnej treści, całość zwieńczona jest jogurtem z przyprawami i ogórkami (czyli sosem tzatziki). To naprawdę przepyszna sprawa! Na dodatek pity kosztują w Grecji ok. 2€, a dla mnie jedna sztuka była wystarczająca jako obiad, więc udało nam się dzięki temu sporo zaoszczędzić (ale powtórzę – nie kierowaliśmy się oszczędnością, tylko smakiem). I chociaż staraliśmy się korzystać z wielu dobrodziejstw greckiej kuchni (np. moussaki), to pity wspominamy najlepiej i najsmaczniej.

Płatności kartą i bankomaty

W Grecji od lat panuje kryzys (nie wiem w sumie, jak jest teraz, ale w 2015 roku cały czas mówiło się o bardzo trudnej kondycji ich gospodarki) i swojego czasu tematem numer jeden były nieczynne bankomaty. Media straszyły turystów, że w Grecji nie wypłacą nigdzie gotówki ani nie zapłacą kartą i dlatego lepiej brać ze sobą cash niż kartę. Cóż mogę powiedzieć – byzydury. Nasza podróż była długa, więc gdybyśmy mieli wziąć ze sobą pieniądze na cały wyjazd, musielibyśmy podróżować po kraju z kilkoma tysiącami euro. Sami przyznacie, że to dość ryzykowne. Jadąc do Grecji mieliśmy ze sobą tylko kilkaset euro gotówki, a i to okazało się być zbyteczne. Wszędzie bankomaty działały i wszędzie mogliśmy z polskiego konta wypłacać gotówkę w euro. Zawsze korzystaliśmy z bankomatów sieci Euronet, ponosząc minimalne koszty prowizji. W sklepach i knajpach płaciliśmy kartą bez problemu, w pojedynczych miejscach nie było takiej opcji (zawsze można było pójść do knajpy obok i tam skorzystać z płatności kartą).

Wskazówka: Dobra rada od nas – unikajcie bankomatów na wyspach! Za wypłatę gotówki na Santorini zapłaciliśmy blisko 50 zł prowizji. 50 zł!!!! Na stałym lądzie był to koszt rzędu kilku złotych. Podobnie ma się sprawa z kursem – na wyspach jest bardzo niekorzystny. Niestety nie sprawdziliśmy tego zawczasu i mocno się zdziwiliśmy, gdy po kilku dniach od wypłaty sprawdziliśmy saldo konta. Dramat! Więc jeśli wolicie mieć gotówkę, to koniecznie wypłaćcie ją przed opuszczeniem stałego lądu!

Ile kosztują 3-tygodniowe wakacje w Grecji?

Nie podam Wam szczegółowego wykazu kosztów, ale swojego czasu dokonaliśmy szacunkowego podsumowania i ustaliliśmy, że 19 dniowa podróż pochłonęła ok. 4200 zł / osobę. Ze wszystkim – przelotami, noclegami, jedzeniem, atrakcjami, pamiątkami. Wszystko, wszystko. Na dobę wychodzi zatem ok. 221 zł. Według mnie to bardzo atrakcyjna cena, zważywszy na trasę naszej podróży i liczbę atrakcji. Warto też podkreślić, że sam pobyt na Santorini (czyli 5 noclegów) pochłonął… prawie 2000 zł / osobę. Czyli gdyby nie wizyta na wyspie, za 2 tygodnie w Grecji zapłacilibyśmy 2200 zł / osobę. Sami przyznajcie, że to naprawdę tanio!

***

Wydaje mi się, że najważniejsze kwestie już opisałam, ale poniżej zamieszczam jeszcze kilka dodatkowych wskazówek ode mnie, aby Wasza podróż była w pełni udana 🙂 Warto korzystać z doświadczeń innych, aby oszczędzić sobie kłopotu.

Nie ulegajcie zbyt łatwo magii wysp greckich. Mówię tu zwłaszcza o tych najbardziej skomercjalizowanych, m.in. Santorini czy Mykonos. Co prawda my odwiedziliśmy tylko tę pierwszą, ale podobno są one do siebie bardzo podobne. Nasze wnioski są takie – wyspy greckie są w dużej mierze zaniedbane i bardzo drogie, nieproporcjonalnie do oferowanych warunków. Grecy eksploatują je na maksa, nie dbając jednocześnie o estetykę poza ścisłym centrum. Do tego wysokie koszty noclegu, transportu, jedzenia. Nawet na bankomatach zdzierają! Sami zobaczcie, ile zapłaciliśmy za pobyt na Santorini przez 5 dni – prawie 2000 zł! To naprawdę dużo, skoro za drugie tyle udało nam się zjechać większość kraju i zaliczyć największe atrakcje. Jeśli mogę Wam coś poradzić – skupcie się na lądzie, a już koniecznie eksplorujcie centralną Grecję, okolice magicznej Trikali (moje ulubione miejsce podczas wycieczki!!!). Będziecie oczarowani naturą, krajobrazami, atmosferą, kameralnością tych terenów… Bardzo, BARDZO polecam Wam te mniej uczęszczane szlaki!

Jak zorganizować wycieczkę po Grecji?

Powyżej malowniczy widok na górskie tereny Grecji, z dala od turystycznego zgiełku <3

– Wiecie pewnie, że Grecy słyną z takiego obywatelskiego cwaniactwa, m.in. z szukania luk prawnych i wyciągania ile się da z Unii, bez dbałości o efekt końcowy. Byle się nachapać i mieć spokój. Niestety Greckie aglomeracje są brzydkie, co rusz panoramę przecinają niewykończone domy (według greckiego prawa, niedokończona budowa nie podlega opodatkowaniu, więc Grecy masowo stawiają domy i rozpoczynają budowę ostatniego piętra, nie kończąc jej – w ten sposób unikają kosztów). Efekt jest taki, że to kraj bardzo zacofany architektonicznie, co jest sporą ironią losu – cywilizacja, która najszybciej rozwijała się w historii i osiągnęła w starożytności więcej niż cała Europa, teraz nie dba zupełnie o estetykę i jakość budowli. Przykre. To dodatkowy argument, żeby jak najwięcej czasu spędzać na szlakach, na łonie natury, z dala od wielkich miast.

Dużym problemem w Grecji (z punktu widzenia turystów) jest brak… sklepów spożywczych albo takich typu Żabka. Już nawet nie chodzi o sieciówki itp., ale uwierzcie mi, że przez 3 dni pobytu w Salonikach, na pierwszy sklep spożywczy, taki typowy, z koszykami, działem warzywnym itd., trafiliśmy… 3 dnia. Nigdzie nie mogliśmy znaleźć spożywczaka, co oznaczało dla nas zaopatrywanie się w małych kioskach, w których zazwyczaj była tylko przetworzona żywność. Dramat! Nie inaczej jest z drogeriami. Lecąc samolotem z bagażem podręcznym, postanowiłam ograniczyć ilość kosmetyków do niezbędnego minimum, nastawiając się, że rzeczy typu szampon, mydło kupię na miejscu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w Salonikach nie istnieje coś takiego jak drogeria… Nawet pani z recepcji hotelowej wzruszała ramionami na hasło „grocery store” albo „drugstore”. Cały czas przytaczam przykład Salonik, ale w pozostałej części kraju sytuacja wcale nie była lepsza…

Sporym problemem był wszechobecny dym papierosowy. W Grecji pali się wszędzie, również w lokalach (przynajmniej tak było 2 lata temu) i dla mnie, wielkiej przeciwniczki palenia i osoby, która jak ognia unika tytoniowych oparów, to naprawdę duży problem. Nie pozostawało nam nic innego jak przesiadać się z miejsca na miejsce, a czasem nawet zmieniać lokal z tego powodu…

***

Absolutnie nie żałuję wycieczki, jaką odbyliśmy i cieszę się, że organizowaliśmy ją sami, po swojemu. W ten sposób mogliśmy decydować o sposobie spędzania czasu, na bieżąco dopasowują plan podróży do naszych nastrojów i chęci. Niektóre miejsca okazały się niewypałem (możecie sobie odpuścić wizytę w Salonikach, tam naprawdę nic się nie dzieje…), inne kompletnie nas zaskoczyły (patrz – Trikala i okolice), ale każde miejsce pokazało nam zupełnie inne oblicze Grecji i dzisiaj z przyjemnością podzieliłam się swoimi wrażeniami z Wami.

Starałam się dokładnie opisać, jak zorganizować wycieczkę po Grecji, ale jeśli są w Waszych głowach dalsze pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach 🙂

  • Mrugacza

    Zapachniało Grecką sielanką… 🙂 Bardzo przydatny post, z pewnością kilka informacji przyda mi się przy planowaniu moich wakacji! PS: to zdjęcie pity sprawia, że ślinka cieknie. Sama zajadałam się nimi codziennie na moich Greckich wakacjach kilka lat temu. To zupełnie co innego niż kebab!