Top

Chociaż od naszej krótkiej wycieczki do Mediolanu minęło już trochę czasu, wspomnienia z podróży towarzyszą mi na co dzień, a to za sprawą pamiątek, jakie sobie przy jej okazji sprawiłam. Nie wiem, czy „pamiątki” to dobre słowo, bo osobiście kojarzy mi się z przedmiotami, których nie używa się zbyt często, a które zagracają półki w domu, kurzą się i z czasem lądują w śmietniku. A może to ja mam jakiś wypaczony obraz pamiątek?

Tymczasem moje zdobycze z wyjazdu wcale nie są takie niepraktyczne i dlatego nie do końca chcę je zakwalifikować jako pamiątki. Ale, czego by o nich nie mówić, z pewnością przywołują mediolańskie wspomnienia i tym chętniej sięgam po nie każdego dnia. I wcale nie wszystkie kupiłam podczas wyjazdu… Oto moje 3 ulubione rzeczy z ostatnich tygodni i historia, jaka za nimi stoi.

MOJE 3 ULUBIONE RZECZY*

* ostatnimi czasy

#1

Perfumy Aesop Tacit

Butik Aesop w Mediolanie był na szczycie mojej listy „must-see”. Jeśli dziwicie się, dlaczego w tak niezwykłym mieście planowałam zwiedzać sklepy, to sami sobie odpowiedzieliście na to pytanie – Mediolan jest na tyle niesamowity, że i butiki są tam ważnym punktem wycieczki dla fanów designu i architektury. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić wykonania serii zdjęć we wnętrzu słynnego Aesop zlokalizowanego przy Corso Magenta, zaprojektowanego przez legendarne już Dimore Studio. Zainteresowanych odsyłam na mojego fotograficznego bloga kroniki, gdzie podzieliłam się tymi fotografiami.

Ale poza pamiątkowymi ujęciami, ze sklepu wyszłam z czymś jeszcze – perfumami, które mnie dosłownie oczarowały. Podczas wizyty w sklepie Aesop, uprzejmy ekspedient wypróbował na mnie jeden z zapachów i chociaż początkowo byłam zupełnie nieprzekonana do zakupu, pod koniec dnia miałam już inne zdanie. Otóż perfum okazał się być tak trwały, że pomimo wielu godzin chodzenia po mieście, czułam go non stop na sobie. Na dodatek zdawał się cały czas zmieniać swój charakter, nie byliśmy w stanie Lubym dojść do porozumienia, czym ten zapach był. W końcu, w ostatni dzień wycieczki, popędziłam z powrotem do Aesop, aby kupić jeden flakonik. Od tamtej chwili towarzyszy mi na co dzień, chociaż staram się dawkować sobie tą przyjemność, aby starczyło mi jej na długo.

Na szczęście okazało się, że w Polsce marka Aesop jest dostępna online – być może zainteresuje to część z Was. Warto jednak udać się do ich sklepu przy okazji podróży (mają butiki w różnych miastach Europy i nie tylko), bo to zawsze uczta dla oka. Wnętrze jest inne za każdym razem, natomiast wszystkie produkty marki mają minimalistyczne i bardzo spójne opakowania, więc świetnie uzupełniają każdą aranżację. Naprawdę polecam zajrzeć, jeśli tylko trafi Wam się taka sposobność!

#2

Entryways of Milan,

Ballabio Fabrizio,

TASCHEN

Vis a vis Aesop przy Corso Magenta, odkryłam jeszcze inny wyjątkowy sklep – księgarnię wydawnictwa TASCHEN, która jest rajem dla każdego fana albumów. Jeśli kojarzycie tą markę, to wiecie, że stoi za większością wyjątkowych publikacji na temat designu, architektury, sztuki, fotografii… Jest w czym wybierać! W Polsce te albumy są trudno dostępne (i zazwyczaj kosztują fortunę), więc wyobraźcie sobie, jak poczułam się po przekroczeniu progu stacjonarnej księgarni, w której wybór książek był powalający. I na dodatek każdą można było dotknąć, obejrzeć, poczytać! Ilekroć trafiam na albumy TASCHEN gdzieś w Polsce, zawsze są zafoliowane.

I właśnie w tam, w wydawniczym raju, odkryłam album Entryways of Milan, który łączy w sobie wszystko, co najlepsze w moich dwóch ukochanych dziedzinach – architekturze i fotografii. Okazało się, że niejaki Fabrizio Ballabio ubiegł mnie i wpadł na pomysł, aby sfotografować niezwykłe klatki schodowe i hole ukryte w zakamarkach Mediolańskich domów. A miałam dokładnie taką samą ideę w głowie już po pierwszych godzinach spędzonych w mieście – bo wystrój sieni i korytarzy wejściowych zapiera dech w piersiach! Pewnie mieliście okazję się o tym przekonać lub słyszeć, bo jest to fakt powszechnie znany. Nie wiedziałam jednak, że można kupić całą fotograficzną publikację na ten temat!

Miałam jednak jeden istotny problem z zakupem albumu – po pierwsze, był to początek dnia, a album sporo ważył (nie mieliśmy też gdzie go schować), a po drugie – prawdopodobnie nie zmieściłby się w naszym bagażu. Szybko skorzystałam z pomocy Google i okazało się, że można kupić go online w Polsce, i to w Empiku (któż by pomyślał) i… kosztował tam o 25% mniej. Moja poznańska dusza szybko podjęła decyzję, postanowiłam jednak dokonać zakupu online jeszcze podczas wycieczki, bo wiecie – po powrocie, gdy czar Mediolanu straciłby na sile, prawdopodobnie znalazłabym wiele innych celów, na które można by przeznaczyć te 160 zł. W ten sposób krótko po powrocie przesyłka z albumem dotarła do mnie i od tego czasu, raz na kilka dni, sięgam po album i z zachwytem oglądam piękne zdjęcia i wzdycham z myślą o powrocie do Mediolanu.

#3

Torebka &Other Stories

Torebkę wypatrzyłam w mediolańskim sklepie & Other Stories, zlokalizowanym w pobliżu słynnej Duomo. To była najładniejsza sieciówka, jaką widziałam w życiu i tym bardziej jaram się, że wkrótce marka otworzy nowy butik u nas w Gdańsku. Wracając zaś do mojej pamiątki, podobnie jak w przypadku albumu, torebka również została zakupiona później, nie stricte w Mediolanie – przypatrywałam się jej parokrotnie, ale stwierdziłam, że dość już tych zakupów i do Polski wróciłam bez niej. Jednak wkrótce po powrocie, zaglądając na stronę www &OS, trafiłam na atrakcyjny rabat i skuszona 25% obniżką, postanowiłam sprawić sobie jeszcze jeden prezent 😉

Torebka towarzyszy mi od tego czasu codziennie – to mój ulubiony fason (od ponad roku nie używam już dużych shopperów), mały, na sportowym, regulowanym pasku. Ten konkretny model jest wykonany ze skóry, która zestawiona z kontrastową kratą i złotymi okuciami stworzyła mieszkankę idealną, przynajmniej w moim odczuciu. I chociaż neonowy pomarańczowy, który dominuje we wzorze na wierzchu torebki, nie jest kolorem, który często występuje w mojej garderobie, okazuje się, że łatwo zestawić go z wieloma innymi odcieniami, nawet na zasadzie kontrowersyjnego eksperymentu, które bardzo lubię 😉

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

0