Kupowanie prezentów z roku na rok staje się coraz bardziej rutynowe. Pamiętam, że jako uczennica podstawówki zabierałam się do pierwszych w życiu zakupów świątecznych dla moich bliskich, spędzałam długie godziny i dni na poszukiwaniu właściwych podarunków. Z pewnością wynikało to z zapału i motywacji – w końcu byłam już na tyle DOROSŁA, aby pełnić rolę Św. Mikołaja, how cool is that? A potem rzeczywiście dorastałam, prezentów trzeba było kupować coraz więcej i z czasem początkowa ekscytacja ustąpiła miejsca poirytowaniu i frustracji. Wszędzie kolejki, wszędzie się wszyscy pchają, a w sumie to ja i tak nie wiem, co kupić… I przyznaję, że czasem zdarzało mi się kupować coś byle szybciej, byle tylko zaszyć się w domowych pieleszach z dala od jarmarcznego i sklepowego zgiełku. Aż w końcu rok temu doszłam do wniosku, że kluczem do odzyskania radości z obdarowywania bliskich świątecznymi prezentami jest… jakoś sobie utrudnić to zadanie. Nie ma, że wchodzę do H&M i kupuję po kilka rzeczy z działu dziecięcego, damskiego męskiego, a na koniec zahaczam o sekcję HOME. Trzeba narzucić sobie jakąś dyscyplinę! A gdyby tak jeszcze połączyć to z… ciekawą, niemalże szczytną ideą?

Postanowiłam więc kupować tylko polskie produkty.

I tak oto misja prezentowa 2017 stała się dla mnie interesującym doświadczeniem, a nawet przygodą. Zaczęłam przemierzać otchłanie internetu w poszukiwaniu ciekawych polskich marek (ważnym warunkiem była polska marka ORAZ produkcja w Polsce, dlatego z miejsca zdyskwalifikowałam wszystkie duże „polskie” sieciówki) i zachwycałam się każdym wyjątkowym znaleziskiem. Zdziwilibyście się, wiedząc, ile skarbów kryje się w sekcji „polski produkt”. Na dodatek w okolicy Świąt w większości dużych miast organizowane są targi polskich marek (u nas w Trójmieście mamy Bakalie, w Warszawie są np. Targi Rzeczy Ładnych) – to doskonała okazja, aby kupić prezenty i to bezpośrednio od ich twórców. Zachęcam do korzystania z takich wydarzeń, choć całkiem prawdopodobne, że w tym roku jest już na to nieco za późno i terminy minęły. Nic nie szkodzi, wszystko można dostać online, a wizytę na targach przełożyć na następny rok 🙂

Myślę, że ta idea kupowania polskich produktów warta jest rozpropagowania, dlatego mój tegoroczny (i w sumie pierwszy w historii tego bloga!) prezentownik zawiera tylko takie propozycje prezentowe. Ok, może w przypadku gier pojawią się jakieś wątpliwości, ale zawsze to polskie wydanie i polski wydawca, więc sporo z Polską ma wspólnego 🙂 Na książki też dałam sobie zielone światło.

Jeśli znacie inne przykłady ciekawych polskich marek, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Nigdy nie mam dość takich ciekawostek, nie ukrywam również, że misja prezentowa jest u mnie dopiero na etapie startu, dlatego pozostaję otwarta na wszelkie propozycje od Was 😉

ANANASOWY PREZENTOWNIK 2018

#1: DO NOSZENIA

1. Welurowa saszetka z Pracowni Rodzinnej. Jestem szczęśliwą posiadaczką nerki ich produkcji i to moja ukochana nerka, która towarzyszy mi podczas wszystkich festiwali, koncertów i podróży. Mam ją już dobrych kilka lat i nadal trzyma fason. Jej dużą zaletą jest pojemność – mam wrażenie, że nie ma dna!

2. Spódnica plisowana, która nie podwiewa. Piękne wzory i kolory, do tego ta opcja z niepodwiewaniem. Idealna dla miejskich rowerzystek i innych aktywnych kobiet. Lepiej spieszcie się z zakupem, większość modeli już wyprzedano!

3. Jedwabna gumka do włosów z wiązaniem. Ubolewam nad tym, że w przypadku moich włosów mogę sobie tą gumką przewiązać co najwyżej nadgarstek, ale dla posiadaczek imponujących warkoczy, gumka będzie pięknym podarunkiem. Dostępna w 5 kolorach.

4. Ubranka dla dzieci marki Kukukid. No dobra, może kosztują nieco więcej niż ciuszki z H&M, ale kolorystyka, wzory i jakość wykonania muszą swoje kosztować 🙂 A z tego, co orientowałam się po sieci, to i tak jedna z tańszych polskich marek z modą dziecięcą.

5. Kultowa torebka-koszyk w stylu vintage. Nie dość, że to polski prezent, to jeszcze z przepiękną historią (kliknijcie w link, aby ją poznać!).

6. Bransoletka z motywem dłoni. Ciekawa forma, szkoda, że nie pozłacana, ale dzięki temu ma nieco niższą cenę. Zachęcam, aby rozejrzeć się po całym sklepie online marki Kopi, to są jakieś cuda! Polecam również biżuterię od Animal Kingdom <3

7. Nerka od Pan Tu Nie Stał. Kolejny rok pod choinką znajdą się rzeczy od PTNS. Niby nuda, ale co zrobię, że oni takie fajne rzeczy szyją i to w Łodzi!

8. Poszetka z Bitwą Pod Grunwaldem. Czy to nie jest cudowne połączenie mody i sztuki?! Jaram się tym znaleziskiem jak głupia!

9. Torebki od Atomy, w szczególności moja wymarzona Atom Bag no 102. Prezent z mocno wysokiej półki, ale za to na lata. Jeśliście bogaci, kupujta!

10. Szalik w graficzny wzór od marki Kabak. Jest kilka wariantów kolorystycznych, wszystkie idealnie wpisują się w moją słabość do motywów graficznych.

11. Skarpetki nie do pary od Many Mornings. Do wyboru, do koloru! Damskie, męskie, dziecięce, jest w czym przebierać! A jak wiadomo, skarpety to choinkowy klasyk i nie wypada ich pominąć podczas mikołajowych zakupów.

12. Dekoracyjna opaska. Kolejne małe dzieło sztuki, do noszenia na głowie. Cudo!

#2: DO PATRZENIA

1. Plakat prawdziwego Polaka. Komentarz chyba zbędny?

2. Fikuśne solniczki i pieprzniczki. Uwielbiam takie brzydko-ładne rzeczy. Nie to, żeby te cudeńka były brzydkie, ale z pewnością do kanonu klasycznego piękna też ich nie wpuszczą. A szkoda!

3. Bardzo życiowy plakat od Pana Lisa. Bajkowa kolorystyka i motyw jednorożca gwarantują sprzedażowy sukces. Ja bym brała!

4. Obrus ze wzorem słomy. Zamiast sianka pod obrusem!

5. Filiżanka Doll Head. Piękny przedmiot do codziennej kawki. To się nazywa rytuał i celebra!

6. Dekoracyjny talerz na ścianę. Na stole pewnie też poleży, choć przy takiej cenie lepiej nie ryzykować. Ale ilustracje są przepiękne! Dla fana/kolekcjonera to z pewnością ciekawa propozycja prezentowa.

7. Ceramika od aoomi studio. Moje ulubione to kubeczki w ciapki, ale mają tego więcej. UWAGA! W trakcie pisania tego prezentownika uruchomili promkę na cały asortyment! Warto się szybko decydować, bo niektórych naczyń już nie ma 😉

8. Plakaty od Anny Rudak. Uwielbiam, co tu dużo mówić. Jeśli nie ten konkretnie, to z pewnością znajdziecie coś innego równie dobrego!

9. Kubek w mazy. Ulubionych kubków nigdy dość, a ten z pewnością szybko wkupiłby się w czyjeś łaski.

10. Kubek ceramiczny od Mleko Living. Piękny kolor „zamglonego” niebieskiego. Wariantów kolorystycznych jest więcej, samej ceramiki też, warto się rozejrzeć po sklepie.

#3: DO PACHNIENIA

1. Peeling enzymatyczny Tołpa. Sama stosuję i bardzo polecam, podobnie jak maskę oczyszczającą z węglem.

2. Olejek do demakijażu resibo. Dużo dobrego słyszałam i czytałam o tym olejku, zapowiada się naprawdę ciekawie (sama nie stosowałam).

3. Peeling cukrowy o zapachu karmelizowanej cytryny. Dostałam na Mikołajki. O matulu, ale on pachnie! Peeling jak peeling, ale ten zapach! Doskonały prezent na zimowy czas, można się rozmarzyć o lecie podczas codziennej pielęgnacji 😉

4. Masło do ciała wegańskie. Stosowałam kilka zapachów z tej serii i wszystkie są bardzo przyjemne. Samo masło świetnie odżywia i nawilża, a do tego ma atrakcyjną cenę. Dobry pomysł na świąteczny drobiażdżek.

5. Szampon micelarny Biovax. Zaczęłam regularnie stosować kilka tygodni temu i jestem zachwycona. Włosy są lekkie i niezwykle puszyste. Takie cudo od marki z Gdańska! Bardzo polecam.

6. Mgiełka zapachowa do tkanin. Sama jeszcze nie stosowałam, ale uważam, że to ciekawy pomysł na prezent. Poczytałam o nim w sieci i wszyscy bardzo chwalą.

7. Krem brązujący do ciała. W zeszłym tygodniu na moim Instagramie podniosłam temat kremów samoopalających i podążyłam za radą moich Drogich Obserwatorów i kupiłam krem Mokosh. I powiem Wam, że nie żałuję – z dnia na dzień skóra nabiera kolorów, bez efektu pomarańczy i bez nieprzyjemnego zapachu (kojarzycie ten smród samoopalaczy? tutaj zamiast niego otrzymujemy przyjemny aromat pomarańczy i cynamonu). Zdecydowanie dobry wybór na świąteczny prezent!

8. Odżywka do włosów Yope. Kremy do rąk tej marki wszyscy znają już bardzo dobrze, tymczasem jej asortyment stale się powiększa. Niedawno zaczęłam stosować odżywkę do włosów o zapachu świeżej trawy. Obłędny! Efekt na włosach też co najmniej zadowalający.

 

#4: DO OGARNIANIA

1. Pan Kalendarz 2019. Co roku inny, co roku coraz fajniejszy. Z tegorocznej edycji zostały już ostatnie sztuki, więc zainteresowani powinni się pospieszyć.

2. Jedwabna zakładka do książek. Ponadczasowy prezent.

3. Planer od Pan Tu Nie Stał. Prosty, a jakże praktyczny. Nam z Lubym służy jako lista zakupów.

4. Zestaw zakładek do książek w roślinne wzory.

5. Stacja dokująca do telefonu (dostępne są wersje dla różnych producentów, m.in. Apple i Samsung). Ładne cacuszko, które z pewnością znajdzie zastosowanie na każdym biurku. Ja sama chętnie bym takie przytuliła!

6. Kalendarz 2019 od Psie Sucharki. Dla prawdziwych fanów i wszystkich psiarzy.

7. Minimalistyczny organizer na biurko. Siła tkwi w prostocie i prawdziwym drewnie!

8. Lustro ścienne z półeczką. No bardzo mi się podoba! Sprawdzi się np. przy drzwiach wejściowych, już nigdy nie posieje się gdzieś kluczy do domu w jakimś dziwnym miejscu!

#5: DO SPANIA

1. Pościel w graficzne wzory od HOP Design. Spodoba się kreatywnym duszom i rysownikom!

2. Pidżama od Lunaby. Polecana przez Ryfkę, ale żeby nie było, upatrzyłam ją sobie wcześniej! 😉 Rok temu sprawiłam sama sobie prezent w postaci kapci ze zdjęcia i również mogę je polecić, wygodne i rzeczywiście ciepłe, idealne na zimę.

3. Dwustronna pościel w ptaki. Dostępna również w wersji pojedynczej. Wzorów i kolorów jest więcej, warto przejrzeć asortyment całego sklepu!

4. Pościel obiad od Pan Tu Nie Stał. Na korniszonkach to musi się wygodnie spać!

5. Poduszka Super Woman. Girl power w wersji nocnej. Uwaga na czas wysyłki, mogą nie wyrobić się przed Świętami!

6. Jedwabna opaska na oczy. Doskonały prezent dla prawdziwych księżniczek i podróżniczek. Przetestowałam podczas 12-godzinnego lotu na Sri Lankę i taka opaska naprawdę ratuje życie i zdrowie psychiczne w takich sytuacjach!

7. „Dresowa” pościel od Moyha. Jestem szczęśliwą posiadaczką takiej pościeli i uważam, że to jedna z najprzyjemniejszych, w jakiej kiedykolwiek spałam!

#6: DO GRANIA

(odsyłam do najtańszych sklepów)

1. Gra planszowa Pięć Klanów. Mój i Lubego numer 1 w tym roku. Trzeba się trochę wykosztować, ale jest tego warta 🙂

2. Quiz o serialu Przyjaciele. Dorwałam ostatnio w Empiku i kupiłam dla nas. Strzał w dziesiątkę! Pytania zaskakują nas nawet po obejrzeniu wszystkich odcinków i to po kilka(naście) razy. Gratka dla prawdziwych fanów serialu!

3. Puzzle Trefl. Rozrywka kojarzona pewnie głównie z emerytami, a dla mnie to jedno z przyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa. Rok temu kupiliśmy sobie z Lubym puzzle na Święta i z przyjemnością spędziliśmy „ferie” około świąteczne na układaniu 2500 elementów. W mojej ocenie to ponadczasowa rozrywka i to dla każdego! Ważne: wczoraj upolowałam 3 zestawy puzzli w promocyjnej cenie w Biedronce, sprawdźcie przy okazji zakupów spożywczych 🙂

4. Gierki Małżeńskie z ilustracjami Andrzeja Mleczki. Dużo dobrego o niej słyszałam, u w mnie w rodzinie już kilka (starszych) małżeństw o nią prosiło i sobie chwalą.

5. Gra Wsiąść do pociągu: Kraje Północy. Kultowa „Europa” ponoć ma godnego sobie rywala. To moje tegoroczne marzenie gwiazdkowe 🙂

6. Gra Tajniacy Bez Cenzury. Grałam w klasyczną wersję i obrazkową i obie są super,  więc podejrzewam, że wariant 18+ powtórzy sukces poprzedników!

***

I jak? Czujecie się zainspirowani i zmotywowani do wyboru polskich produktów na tegoroczne prezenty świąteczne? Mam taką nadzieję! 🙂 Jeśli skorzystacie z któregoś pomysłu, będzie mi miło, gdy dacie o tym znać! (w komentarzu pod tekstem albo gdzieś na Instagramie) Ananasowy prezentownik poleca się również do dalszego udostępniania 😉

Ilustracja tytułowa: Vecteezy.com 

(Visited 754 time, 1 visit today)