Top

W sytuacjach totalnego smutku, gdy potrzebuję chwili na płacz, a potem uporządkowanie myśli i dojście do siebie, zawsze robiłam dwie rzeczy – przytulałam się mocno do Bebka albo pisałam.

Dzisiaj Bebek odszedł, więc nie pozostaje mi nic innego jak o nim napisać.


Nigdy nie czułam się w taki sposób, mimo że przyszło mi już w życiu żegnać się z paroma bliskimi członkami rodziny. I nawet trochę mi głupio, że przeżywam śmierć Bebka jak utratę bliskiej osoby. A przecież, jak mógłby powiedzieć ktoś, kto nie przeżył z jednym czworonogiem 15 lat życia, „to tylko pies”. Nie człowiek, który żył, miał marzenia, pracował, kochał, podróżował. „Tylko” pies. I chociaż śmierć człowieka zawsze będzie większą tragedią, to dzisiaj już wiem, że pod pewnymi względami śmierć psa jest nawet gorsza.


Nigdy nie możemy powiedzieć o drugim człowieku, że jest naszą własnością, że do nas należy. A o psie można to powiedzieć z całą pewnością. Człowiek zawsze będzie miał wolną wolę, zawsze będzie w pełni niezależnym bytem. Z psami tak nie jest. Bierzemy je pod swój dach, opiekujemy się nimi, wychowujemy, dbamy. Jeśli ich nie nakarmimy, jeśli nie wyjdziemy na spacer, jeśli nie przytulimy – prawdopodobnie nikt za nas tego nie zrobi, one same też nie zajmą się sobą tak w pełni. Mają oczywiście swoje humory, mają unikalne cechy charakteru, chodzą własnymi ścieżkami, ogólnie pod wieloma względami są zupełnie jak my. Ale psy możemy mieć na własność, ludzi – nigdy.

A gdy coś posiadamy, w pewnym sensie staje się to częścią nas i naszego „ja”.

Bebek był częścią mnie. Nie pamiętam już jak to jest, gdy go nie ma. Nie wiem, jaka jaka ja jestem, gdy go nie ma. Bo taka, jaka jestem dzisiaj, stawałam się przy nim. Przeżyłam z nim prawie 15 lat. Był najwspanialszym prezentem, jaki razem z Siostrą dostałyśmy od Rodziców. Dołączył do nas w 2004 roku. Towarzyszył mi przez całe gimnazjum, liceum, wszystkie 5 lat studiów, potem pierwsze lata dorosłego życia. Nawet w tym jedyny i wyjątkowym dniu ślubu, był również obok. Nie wiem, jaka bym była gdyby nie on.

I dzisiaj, gdy odszedł, straciłam i jego, i tę część siebie, którą dla mnie był. Czuję się, jakby ktoś wyrwał mi ogromny kawałek ciała. Co chwila chwytam się za klatkę piersiową. Sprawdzam, czy nie ma w niej wielkiej dziury, bo wydaje mi się, jakby była.

Śmierć psa jestem zatem gorsza niż śmierć bliskiego człowieka, bo tracimy nie tylko bliską istotę, ale i część nas samych. Tracimy bliskość, która jest nieporównywalna z żadnym uczuciem, jakie można żywić do człowieka. Bo miłość do psa to zupełnie inny gatunek miłości.


Bebek odszedł dzisiaj, ale zostawił wspaniałe wspomnienia, tak ważne wspomnienia, z tylu tak ważnych lat mojego życia. I naszego życia, bo był nieodłącznym członkiem całej naszej Rodziny. Był też obowiązkowym składnikim mojej nowej Rodziny – tej, którą powoli budujemy z Lubym. Bebek był w niej zanim jeszcze zdecydowaliśmy, że ona w ogóle powstanie. Zawsze był z nami.


Luby dzisiaj słusznie powiedział, że racjonalna część nas jest w pełni pogodzona z tym, kiedy i jak życie Bebka dobiegło końca. Niczego nie zmienilibyśmy w tych ostatnich tygodniach. Ale poza rozsądkiem, jest przecież jeszcze cały bagaż uczuć i wspomnień, jakie łączą nas z Bebkiem i jakie w pewnym sensie dzisiaj utraciliśmy. I chociaż z jednej strony odetchnęliśmy za niego z ulgą i cieszymy się, że odszedł w takim spokoju, to z drugiej strony obezwładnia nas przerażenie, jak to będzie bez niego.

Jak mamy żyć bez tej wyjątkowej cząstki nas?

[…]


Wyściskajcie dzisiaj mocno swoich milusińskich. Nie wiem, jaka historia Was łączy, ile lat jesteście razem, ale wiem jedno na pewno – drugich takich lat, drugiego takiego kawałka życia, nieważne jak dużego, nie będziecie mieli. Ten pies (albo kot), który jest dziś obok Was, już zawsze będzie częścią tego konkretnego okresu Waszego życia. Warto mieć to na uwadze.


Dzień dobiega końca. Z jednej strony się cieszę, że to już, że Bebek jest bezpieczny i może odpocząć. Ale to też ostatni nasz wspólny dzień, ostatni dzień, który z nim dzieliłam, dzieliliśmy. Nigdy go nie zapomnę i jednak trochę nie chcę, aby się w ogóle kończył. Jutro zacznie się zupełnie nowy rozdział.

 

Miśku mój, dziękuję Ci za wszystko.

 

 

1