Teksty w kategorii Kobiecy lifestyle

Jest taki dzień… ewentualnie tydzień. W porywach do dwóch!

Nie wiem, jakie podejście do urodzin prezentują współczesne nurty filozoficzne, ale zdecydowanie należę do tych osób, które przypisują urodzinom niezwykłą moc. Nie chodzi tu jednak o moc prezentów, ale o ogólną aurę towarzyszącą temu wydarzeniu. Lubicie obchodzić swoje urodziny? Nie lubicie? Ja uwielbiam. Chociaż z roku na rok „ten“ dzień coraz bardziej powszednieje w moim życiu i kalendarzu, to jednak zawsze staram się zrobić sobie i innym jakąś przyjemność. Bo kto nie lubi dobrze zjeść, bawić się, zrelaksować? 🙂 Właśnie tak… Czytaj całość

Czy jestem meciarą?

Kontrowersyjna, jak się okazuje, reklama gdańskiego Fashion House, która stała się powodem do wszczęcia buntu przez spore grono internautów, skłoniła mnie do przemyśleń na temat mojego wartościowania metek.  Spot reklamowy do odsłuchania tutaj. Specjaliści od mark(i)etingu Fashion House postanowili nawiązać do tych przykrych sytuacji z dzieciństwa, w których dziecko oceniane jest przez rówieśników przez pryzmat tego, jak bardzo markowe są jego ubrania, obuwie czy zabawki. Pomysł odwołania się do tych emocji może i trafny, ale nie czarujmy się – ten spot… Czytaj całość

Ciemna blondynka o ciemnej i jaśniejszej stronie zakupów

Jestem upierdliwym konsumentem i w pełni zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli coś mnie ciekawi, będę o to pytać tak długo, aż otrzymam satysfakcjonującą odpowiedź. Wiem też, że wiele moich pytań jest absurdalnych i widzę to w oczach i po minie ekspedientów, którym często brakuje słów na moje zagadki. Nie daj Bóg, żeby po zakupie coś mi nie pasowało – oj, będzie się działo… W swojej stosunkowo krótkiej konsumenckiej karierze zdarzało mi się reklamować już chyba każdy rodzaj produktów –… Czytaj całość

O kobiecych rozmiarach i potrzebie remisu

Niegdyś z rozdarciem męczyła się Ameryka – wojna secesyjna podzieliła ludność na dwa fronty, północny i południowy. Reprezentanci północy, czyli Unii, przez 4 długie lata walczyli ze swoimi południowymi przeciwnikami, czyli Konfederatami. Podobnie z rozdarciem borykam się tak ja, jak i cały współczesny świat. I nie wiem, jak Wy, ale ja jestem tym zmęczona, tak bardzo, bardzo zmęczona. Nie chciałabym jednak, aby problem obecnego rozdarcia przyniósł nam tyle krwawych ofiar, co wojna secesyjna, ba, nie satysfakcjonuje mnie również wygrana jednej… Czytaj całość

Na wyjazdach się nie liczy

Ilekroć wyruszam w podróż – niezależnie, jak długą i do jak odległego (lub też nie) miejsca – zawsze puszczają mi wszelkie hamulce. Na co dzień przykładam dużą wagę do tego, jak żyję. Mam tu na myśli typowo fizjologiczną sferę życia, tj. jedzenie czy ruch, które niepodważalnie wpływają na wyższe poziomy piramidy Maslowa. Zatem unikam słodkiego (ale nie odmawiam, gdy nadarza się okazja:)), nie opycham się wieczorami, regularnie się ruszam. Ale przyznaję, że gdy nadchodzi moment wyjazdu wysyłam swoją silną wolę… Czytaj całość

Styczniowa lekkość bytu

Nie wiem, jak do tego doszło, ale pierwszy raz w życiu nowy rok naprawdę okazał się dla mnie nowym. Zwykle euforia związana z noworocznym syndromem „tabula rasa” mijała mi w okolicach Trzech Króli, gdy trzeba było wrócić do żywych, ale jakimś cudem właśnie od tego dnia powoli wychodzę z impasu. To nie jest tak, że wcześniej ugrzęzłam, ale od początku miesiąca zdecydowanie lepiej mi się żyje. Wrócił mi zapał, wróciła mi energia, a to jest absolutnie sprzeczne z wszelkimi prawami psychofizyki, jakimi… Czytaj całość

Niczego nie żałuję

Nie żałuję żadnego przespanego poranka ani nawet popołudnia. Żadnej zarwanej nocy, żadnego chodzenia spać nad ranem albo i rano. Żadnej popołudniowej drzemki, ale też żadnego niedospania. Nie żal mi żadnego nocnego powrotu do domu albo nocy poza nim. Żadnego wyjścia ze znajomymi na miasto, żadnego spotkania u nich. Nie żałuję żadnego niezrobionego projektu, raportu ani opracowania. Żadnego nienapisanego rozdziału pracy magisterskiej, żadnego nieskończonego konspektu. Żadnego nienauczonego prawa statystycznego, żadnego prawdopodobieństwa, żadnej Statistici ani żadnego iGraphx’a. Nie żałuję żadnego zjedzonego pierniczka alpejskiego…. Czytaj całość

Let’s rock!

[dropcap]P[/dropcap]amiętam czasy, gdy to ja namawiałam koleżanki na pozowanie mi do zdjęć – taka się wydawałam sobie pro(fesjonalna):) Czasy te jednak minęły z chwilą, gdy uświadomiłam sobie, że lustrzankę może mieć każdy, a nie tylko utalentowani wybrańcy. Ot tak czar prysnął i skupiłam się na innych zainteresowaniach;) Ale pociąg do zdjęć pozostał, tyle że potrzebę obcowania z nimi zaspokajałam oglądając prace innych, tych naprawdę zdolnych (jak np. Dominiki Śnieg <3). Nigdy nie widziałam się w roli po drugiej stronie obiektywu,… Czytaj całość

Manifest pracującej studentki

Po pierwszych dniach ostatniego roku moich studiów myślę, że czas najwyższy ustalić pewne zasady. Zatem obiecuję sobie nie zwariować. Obiecuję mieć czas na rzeczy ważne i nieważne. Ważne są studia, praca magisterska i ta w zawodzie. Obiecuję sobie dawać radę i wszystko z siebie. Obiecuję wyznaczać sobie priorytety wtedy, gdy trzeba. Gdy czas nie pozwoli być w dwój miejscach na raz. Obiecuję sobie dokonywać wówczas dobrych decyzji, a jeśli będą one niedobre – to obiecuję sobie zrobić wszystko, aby się… Czytaj całość

Krótko i na temat

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wedle powszechnego stereotypu głoszonego przez mężczyzn kobieta musi mieć długie włosy i basta. Że wtedy wygląda najładniej, że przecież trzeba mieć za co ciągnąć (tak słyszałam) – w szczegółowe uzasadnienia wolę nie wnikać. Jednak ilekroć jakaś aktorka czy piosenkarka ścina włosy, dając tabloidom idealny pretekst do sączenia jadu, ja zdecydowanie znajduję się w opozycji do tej fali złośliwości. Ale zgodzę się z tymi, którzy powiedzą, że krótkie włosy wcale życia nie ułatwiają i… Czytaj całość