Teksty w kategorii Tajniki twórczego życia

Jak pracować w domu i nie zwariować?

Praca w domu jest czymś, co wiele osób postrzega jako niekończącą się sielankę, spanie do oporu, drinki z palemką, zawsze świeżo pomalowane paznokcie i mnóstwo czasu na oglądanie seriali i przeglądanie czasopism (takie pojęcie o home office ma na przykład mój Luby). W rzeczywistości jest to trudniejsza sprawa i wymaga sporej ilości czasu, aby nauczyć się realizować stawiane sobie cele i nie tracić przy tym stabilności emocjonalnej. Chociaż z krótkimi przerwami wypełniam obowiązki zawodowe w trybie home office już ponad… Czytaj całość

Twórcze życie to wolność

Odkąd w zeszłym roku, po niemal dwóch latach pisania tego bloga, udało mi się w końcu scharakteryzować go krótkim zdaniem: Blog o twórczym życiu i poszukiwaniu pasji, codziennie odkrywam, co to dla mnie tak naprawdę znaczy. Bo że jest to dobra charakterystyka, nie mam wątpliwości, ba, tych kilka słów idealnie opisuje to, czym zajmuję się na co dzień. Mogłabym dodać jeszcze coś o spełnianiu marzeń, ale zakładam, że to z kolei mieści się w ramach twórczego życia. To ono jest… Czytaj całość

Skąd wiedzieć, że pomysł jest dobry?

Zgodnie z ustalonym planem, przeczytałam niedawno książkę autorstwa Sophii Amoruso pt. Girlboss (na polski przetłumaczoną jako Szefowa). To historia o tym, jaką drogę przebyła autorka: od zbuntowanej nastolatki, która nie potrafiła utrzymać żadnej pracy dłużej niż miesiąc, aż do CEO jednego z największych sklepów online na świecie – NastyGal. Książka okazała się niezwykle wciągająca i motywująca, ale pozostawiła mnie z jednym nurtującym pytaniem – skąd wiedzieć, że pomysł jest dobry? Początki NastyGal W tym tekście nie chcę recenzować książki Girlboss,… Czytaj całość

Uczę się, więc jestem. O sile samorozwoju.

Zawsze lubiłam się uczyć. Na początku objawiało się to bardzo starannym odrabianiem szlaczków w moim 16-kartkowym zeszycie w linię. Później nadeszły czasy podstawówki i codzienne przynoszenie dziecięcej edycji encyklopedii Larousse’a do szkoły (nie miałam niestety Świata Wiedzy, więc musiałam nosić całe książki – ale duma z tego, że mogłam na głos czytać klasie kolejne ich fragmenty była warta noszenia tych ciężarów!). W następnych latach edukacji uczciwie pracowałam na przydomek kujona. Nie przeszkadzało mi to, bo dobre stopnie i uczenie się… Czytaj całość

Blog Forum Gdańsk to jedyna prawdziwa konferencja polskiej blogosfery

W moim długim blogowym życiu odwiedziłam stosunkowo niewiele imprez „branżowych”. Do tej pory czterokrotnie pojawiałam się na Blog Forum Gdańsk, trzy razy uczestniczyłam w See Bloggers, a w zeszłym roku skusiłam się również na Blogowigilię. W ostatnich latach organizuje się coraz więcej spotkań dla blogerów i vlogerów, większość z nich zabiega o miano „konferencji”. Mimo że nie byłam na wszystkich tych imprezach, chyba nie skłamię, jeśli powiem, że Blog Forum Gdańsk to jedyna prawdziwa konferencja polskiej blogosfery. Moje początki na… Czytaj całość

Uratuj ten dzień

Dzisiaj nie jest dobry dzień.   Zaczął się nawet przyjemnie, spokojnym śniadaniem i słońcem za oknem, tak dawno niewidzianym w moich okolicach. Potem krótki ogar, w końcu mamy poniedziałek, trzeba nastawić się psychicznie na wszystkie wyzwania i obowiązki tego tygodnia. Zaczęłam szukać ważnych notatek, przygotowanych na dzisiejsze spotkanie. Byłam pewna, że leżą na biurku, pod ręką, wystarczy po nie sięgnąć i od razu być gotową. Ale nie, oczywiście zostawiłam je w biurze, które nie jest mi dziś po drodze. I nagle dopada… Czytaj całość

Pasja jest prawdziwa tylko wtedy, gdy masz ją z kim dzielić

Nie od dziś wiadomo, że wspólne zainteresowania zbliżają ludzi do siebie. Banał, wiem. Ale bardzo często zapominamy o takich banałach i wydaje nam się, że grono naszych znajomych pozostanie już zawsze takim, jakim jest. No bo jak poznać nowych ludzi, skoro studia już za nami, praca od lat ta sama, nawet na siłowni wciąż te same twarze…? A rozwiązanie jest prostsze, niż mogłoby się wydawać: to pasje łączą ludzi. Spotkanie po latach Niedawno spotkałam się z Natalią, na co dzień… Czytaj całość

Co poza muzyką dał mi Open’er Festival 2016?

Wróciłam z Open’er Festival 2016. Za mną 4 dni i 4 noce poza domem. Zostało mi po nich dużo muzycznych wspomnień, bajzel w samochodzie, spalona słońcem skóra, torba brudnych ciuchów i spore braki na koncie. Można by powiedzieć, że to taki klasyczny po-openerowy zestaw i że na tym to wszystko polega. Ale w tym roku pojmuję to nieco inaczej. Nadzieja Wiadomo, że przyjemnie jest pośpiewać i potańczyć do ulubionych hitów odegranych na żywo, ale tegoroczna edycja festiwalu zostawiła mi w głowie znacznie więcej… Czytaj całość

Znalazłam mój bigger picture

Publikując pierwszy tekst na tym blogu miałam wizję pisania tekstów llajfstajlowych: życiowe rozkminy, opisy ciekawych miejsc w Trójmieście, relacje z podróży. Nieco później wróciłam do drzemiącego w mojej głowie pomysłu, aby publikować wpisy prawie-że-szafiarskie. W otchłani archiwum traficie więc i na posty związane z ubraniami lub zakupami. W międzyczasie do publikowanych tekstów wkradało się coraz więcej wątków kulturowych – muzyka, koncerty, filmy, książki… Po czasie utwierdzałam się jednak w przekonaniu, że chyba ten cały lajfstajl to jest to, co najbardziej… Czytaj całość

Nobody puts Baby in a corner. O realizacji swoich pasji.

Pamiętacie słynną scenę z Dirty Dancing, w której Patrick Swayze wyciąga na scenę filmową Baby, wbrew silnemu sprzeciwowi jej rodziców? W momencie, gdy wyrywa ukochaną z kąta, gdzie siedziała cicho pod czujnym okiem ojca i matki, Swayze wypowiada te słowa: nobody puts Baby in a corner. Moim zdaniem to jedna z najważniejszych scen w historii kina, która traktuje o zrywaniu z konwenansami i sięganiu po to, do czego jest się stworzonym i dla czego mocniej bije nasze serce. Dla Baby był to taniec,… Czytaj całość

Obowiązkowa lektura freelancera, czyli książka: Wielka Magia. Odważ się żyć kreatywnie

Jest poniedziałek rano, tuż po długim weekendzie. Wstałam wcześnie, tuż po 7:00 wyszłam z domu, bo od rana było co załatwiać. Ale uwinęłam się z tym szybko i już przed 9:00 byłam z powrotem. Co za szczęście, pomyślałam – wcześnie zacząć dzień i szybko zabrać się za pracę. Jeszcze tylko zjem zaległe śniadanie i siadam do biurka. To było półtorej godziny temu. Śniadanie zajęło mi około 25 minut, potem szybko udałam się do pokoju / domowego biura i zasiadłam przed… Czytaj całość