Teksty na temat: freelance i praca

Jak znalazłam się tu, gdzie jestem? Moja historia #CoPoMaturze

Przeczytałam niedawno niezwykle budujący tekst u Joulenki – był skierowany do maturzystów i wszystkich innych (młodych) ludzi stojących na rozdrożu, mających przed sobą ważne życiowe decyzje. Dobrze wiem, jak to jest być w takiej sytuacji. Weźmy na przykład mój wybór studiów – polegał na eliminacji kolejnych możliwości, a nie na świadomej decyzji. Jestem pewna, że dzisiaj postąpiłabym inaczej, ale czy żałuję, że sprawy potoczyły się w taki, a nie inny sposób? Jak znalazłam się tu, gdzie jestem dzisiaj? Pozwólcie, że… Czytaj całość

6 umiejętności, których nie uczą w szkole, a które zdobyłam dzięki prowadzeniu własnego biznesu

W styczniu mija drugi rok od uruchomienia przeze mnie działalności gospodarczej. Nigdy nie sądziłam, że tak szybko po studiach zajmę się rozwijaniem własnej firmy, a już na pewno nie przypuszczałam, ile przez ten czas zmieni się w moim postrzeganiu pracy oraz celach i marzeniach, jakie z nią wiążę. Jednocześnie zdążyłam się już przekonać, że prowadzenie biznesu, czymkolwiek by on nie był, to najlepszy sposób na poznanie własnych sił i słabości. I mowa tutaj nie tylko o tych, które wynikają z… Czytaj całość

Wszystko, co kocham w 2017 roku

No i jest, oto i on – sądny 31 grudnia, który to dzień chyba każdy, choćby podświadomie, spędza na krótkim lub dłuższym rachunku sumienia. Miałam spędzić go w przedimprezowej gorączce, bo wpadłam na genialny pomysł, aby właśnie dziś poszukać sobie jakiejś wieczorowej kreacji, ale w końcu stwierdziłam, że nie odbiorę sobie tej chwili wyciszenia na rzecz szaleństwa zakupów. I tak oto siedzę przy naszym kuchennym stole, popijam gorącą herbatę z mojego nowego, ukochanego czajniczka i zerkam na pusty kalendarz z… Czytaj całość

Największy błąd, jaki możesz popełnić. O lodach i poszukiwaniach

Wiesz, czego boję się chyba najbardziej gdy myślę o mojej pracy i, jak to się modnie mówi, samorozwoju? Najbardziej boję się tego, że za X lat dojdę do jednego, smutnego wniosku – zmarnowałam się. Nie samą pracą żyjemy, to prawda. Ale wierzę, że człowiek może czuć się spełniony i tym samym obdarowywać sobą innych tylko wtedy, gdy jego praca czy dowolne zajęcie, któremu się poświęca, w jakiś sposób go ubogaca. I ja straszliwie się boję, że moje dzisiejsze wybory kiedyś ocenię… Czytaj całość

Co robiłam i gdzie byłam, gdy nie było mnie tutaj?

Poprzedni tekst na blogu pojawił się w połowie czerwca i chociaż przez ostatnie tygodnie działo się sporo i mogłabym opowiedzieć Wam wiele ciekawych historii, to ja… zamilkłam. Po prostu zabrakło tych kilku godzin w dobie, aby na bieżąco dzielić się z Wami wrażeniami po Open’erze, nowymi ciekawymi projektami i jednym, najciekawszym, który rusza już w tym tygodniu. Być może bez sensu jest z takim opóźnieniem opisywać minione wydarzenia, ale postanowiłam mieć w nosie niepisane zasady blogowania i podzielić się z Wami wszystkim… Czytaj całość

Mój hajs też musi się zgadzać. O zarabianiu pieniędzy i moim wielkim błędzie

Wiecie co, ostatnio uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie wprowadziłam Was w poważny błąd. Na moim blogu nie poruszam zbyt często tematu pieniędzy, jednak popełniłam o nim przynajmniej dwa teksty. Być może dałam Wam w nich podstawy, aby myśleć, że niezarabianie pieniędzy w imię pasji uważam za szczyt spełnienia i taką wręcz… szlachetność. Wielkomyślność. Wolność. Ale prawda jest taka, że ja też chcę mieć pieniądze i nie widzę nic złego w ich zarabianiu. Dzisiaj właśnie temat „zielonych” chciałabym poruszyć. Temat pieniędzy na blogu Swojego czasu opisywałam Wam… Czytaj całość

Zerwij to z siebie jak plaster! O sztuce podejmowania decyzji

Nie jestem dobra w podejmowaniu decyzji. Ba, śmiem sądzić, że jestem w tym całkiem beznadziejna. Każdy, nawet najbardziej trywialny wybór, jest u mnie poprzedzony wieloma godzinami rozkmin, zasięgania porad znajomych oraz dogłębnego researchu u różnych innych źródeł. Jeśli uda mi się w końcu zdecydować na jedną z możliwych opcji, na koniec pozostaje mi w głowie ta sama myśl: z decyzjami jest jak ze zrywaniem plastra. Czasem zaboli bardziej, czasem mniej, ale nie ma wyjścia – trzeba to w końcu zrobić…. Czytaj całość

Nie starczy Ci czasu na wszystko. O przekleństwie twórczego życia

Czas jest ulubionym tematem dorosłym. Gdy jesteśmy młodzi, dziadkowie, rodzice, a nawet starsze rodzeństwo – wszyscy zanudzają nas truizmami o tym, jak szybko mija czas i jak bardzo nie zdajemy sobie z tego sprawy. Słyszymy to tak często, że w końcu przestajemy reagować. Niedługo potem, już jako rodzice, a nawet dziadkowie, powtarzamy naszym dzieciom te same frazesy. A one nie reagują. Gdyby tylko wiedziały to, co my wiemy teraz… Przekleństwo twórczego życia Nie jestem jeszcze babcią, ba, nie jestem jeszcze matką,… Czytaj całość

Jak pracować w domu i nie zwariować?

Praca w domu jest czymś, co wiele osób postrzega jako niekończącą się sielankę, spanie do oporu, drinki z palemką, zawsze świeżo pomalowane paznokcie i mnóstwo czasu na oglądanie seriali i przeglądanie czasopism (takie pojęcie o home office ma na przykład mój Luby). W rzeczywistości jest to trudniejsza sprawa i wymaga sporej ilości czasu, aby nauczyć się realizować stawiane sobie cele i nie tracić przy tym stabilności emocjonalnej. Chociaż z krótkimi przerwami wypełniam obowiązki zawodowe w trybie home office już ponad… Czytaj całość

Twórcze życie to wolność

Odkąd w zeszłym roku, po niemal dwóch latach pisania tego bloga, udało mi się w końcu scharakteryzować go krótkim zdaniem: Blog o twórczym życiu i poszukiwaniu pasji, codziennie odkrywam, co to dla mnie tak naprawdę znaczy. Bo że jest to dobra charakterystyka, nie mam wątpliwości, ba, tych kilka słów idealnie opisuje to, czym zajmuję się na co dzień. Mogłabym dodać jeszcze coś o spełnianiu marzeń, ale zakładam, że to z kolei mieści się w ramach twórczego życia. To ono jest… Czytaj całość

Urządzamy domowe biuro dla dwojga (część 1.)

Jeśli chodzi o miejsce pracy i pisania, jestem absolutną perfekcjonistką. Wspominałam już kiedyś, że muszę mieć uporządkowaną przestrzeń, bo inaczej nie potrafię się skupić i moja wydajność drastycznie maleje. Za moimi plecami może się walić i palić, ale biurko i wszystko to, co mam w zasięgu wzroku siedząc przy komputerze, musi być w idealnym porządku. W chwili wprowadzki do naszego mieszkanka, „biuro” (jak nazywamy dodatkowy, trzeci pokój) było najmniej dopracowanym pomieszczeniem i dlatego nie miałam wątpliwości, że jego urządzenie należy wpisać… Czytaj całość