Teksty na temat: motywacja

Zapiski z okresu ciszy

Pamiętam, jak dokładnie 7 dni temu, 13 stycznia w niedzielę, wychodziłam z wieczornej mszy świętej. Sięgnęłam do kieszeni kurtki po telefon i zobaczyłam kilka nieodebranych połączeń od mojego szwagra. Oddzwoniłam z myślą, że przynajmniej pogadamy sobie podczas mojej drogi powrotnej do domu. Na pewno nie spodziewałam się usłyszeć w słuchawce tego, co usłyszałam. „Ktoś zaatakował Prezydenta Adamowicza nożem.” Brzmiało to co najmniej niedorzecznie, ale i tak poczułam, jak uginają się pode mną nogi. W ciągu paru sekund wiedziałam już, że… Czytaj całość

Mój Wielki Sposób na Wielkie Zmiany

Jesteśmy na początku nowego, nowiuśkiego roku. 6 ostatnich stron mojego kalendarza wypełniła obszerna lista postanowień i marzeń na 2019. Jestem pełna nadziei i motywacji i mam zamiar z końcem grudnia skreślić z tego wykazu przynajmniej 95% pozycji. Podzieliłam je na 3 główne kategorie, tak dla porządku - ja (cele osobiste), praca (cele zawodowe) i dom (czyli cele związane z rozsądnym gospodarzeniem). Jakie konkretne plany znalazły się w tym spisie? Bardzo różne, począwszy od takich błahostek, które jestem w stanie zrealizować... Czytaj całość

Czego nauczyłam się w 2018 roku?

Im bliżej 31 grudnia, tym częściej przewijają mi się w socialowym feedzie kolejne podsumowania kolejnych osób. Blogerzy, influecerzy i cała ta śmieszna ferajna dokonują bilansu zysków i strat (częściej jednak zysków), chwalą się dalekimi podróżami, zawartymi małżeństwami, narodzonymi dziećmi. Ja też lubię ten doroczny rytuał i w poprzednich latach chętnie dzieliłam się z Wami najprzyjemniejszymi momentami mijającego roku. A jednak gdy dzisiaj zasiadłam do pisania nowego tekstu z tego cyklu, nie wiedziałam, gdzie zacząć, ani tym bardziej gdzie skończyć. Przeglądałam… Czytaj całość

Jak zorganizować ślub i wesele? Jedyna złota rada, jakiej potrzebujecie

Temat ślubów i wesel zdecydowanie plasuje się w ścisłej czołówce najbardziej poczytnych w blogosferze. Trudno się jednak dziwić, skoro nie brakuje chętnych do konsumowania takich treści. Ludzie już tak mają, że gdy przychodzi do zawarcia małżeństwa (albo narodzin dziecka), najczęściej im odbija – chcą się pławić w tekstach z inspiracjami, przewodnikach zakupowych, a zamiast odmawiać pacierz, przypinają obrazki na Pinterestowych tablicach. Nic więc dziwnego, że świeżo zaręczone blogerki (a pewnie i blogerzy, choć osobiście jeszcze się z tym nie spotkałam)… Czytaj całość

Dlaczego bloguję? 10 powodów na 4. urodziny bloga

Tak się składa, że kilka dni temu minęły 4 lata odkąd występuję w sieci pod ananasowym pseudonimem. 30 lipca 2014 roku opublikowałam pierwszy tekst na tej stronie i mam wrażenie, że od tamtego dnia przeniosłam się w inny wymiar i nie do końca jestem w stanie wytłumaczyć, co i jak się u mnie, we mnie zmieniło, bo było tego naprawdę sporo. Ale blog w jakiś sposób pozwala mi to zrozumieć i to jeden z powodów, dla których tworzę tą stronę…. Czytaj całość

Jak znalazłam się tu, gdzie jestem? Moja historia #CoPoMaturze

Przeczytałam niedawno niezwykle budujący tekst u Joulenki – był skierowany do maturzystów i wszystkich innych (młodych) ludzi stojących na rozdrożu, mających przed sobą ważne życiowe decyzje. Dobrze wiem, jak to jest być w takiej sytuacji. Weźmy na przykład mój wybór studiów – polegał na eliminacji kolejnych możliwości, a nie na świadomej decyzji. Jestem pewna, że dzisiaj postąpiłabym inaczej, ale czy żałuję, że sprawy potoczyły się w taki, a nie inny sposób? Jak znalazłam się tu, gdzie jestem dzisiaj? Pozwólcie, że… Czytaj całość

Masz talent? Masz pecha. O diamentach, polskiej edukacji i moim coming out

Zastanawialiście się kiedyś, gdzie i kim bylibyście teraz, gdyby ktoś, gdzieś, kiedyś inaczej pokierował Waszym losem? Waszymi zainteresowaniami? Waszymi talentami? Myślałam na ten temat ostatnio całkiem sporo i doszłam do nieco smutnego wniosku: Masz talent? Masz pecha. Ale może po kolei… Jak wiecie, temat ścieżki zawodowej jest dla mnie szczególnie ważny, bo urodziłam się bez powołania i decyzje, które innym przychodzą z łatwością, niemal instynktownie, u mnie zawsze były okupione wielomiesięcznymi rozkminami i zasięganiem rady innych. Wybór profilu kształcenia w… Czytaj całość

Przewróciło się, niech leży. O luksusie odpuszczania

Jestem zawzięta i potrafię dążyć prosto do celu. Jeśli naprawdę sobie coś postanowię, to będę się tego trzymać, czasem słusznie, czasem wręcz przeciwnie, ale zawsze – konsekwentnie. Tak było i tak jest nadal, ale jednak coś się we mnie zmieniło. Gdybym miała wskazać, czego szczególnie ważnego nauczyłam się w moim kilkuletnim, dorosłym życiu, powiedziałabym, że nauczyłam się odpuszczać. I uwierzcie mi, jest to prawdziwie uwalniające odkrycie. Jakie odpuszczanie mam na myśli? Każde. Możesz odpuścić sobie jedzenie czekolady, bieganie, ale też… Czytaj całość

Mój hajs też musi się zgadzać. O zarabianiu pieniędzy i moim wielkim błędzie

Wiecie co, ostatnio uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie wprowadziłam Was w poważny błąd. Na moim blogu nie poruszam zbyt często tematu pieniędzy, jednak popełniłam o nim przynajmniej dwa teksty. Być może dałam Wam w nich podstawy, aby myśleć, że niezarabianie pieniędzy w imię pasji uważam za szczyt spełnienia i taką wręcz… szlachetność. Wielkomyślność. Wolność. Ale prawda jest taka, że ja też chcę mieć pieniądze i nie widzę nic złego w ich zarabianiu. Dzisiaj właśnie temat „zielonych” chciałabym poruszyć. Temat pieniędzy na blogu Swojego czasu opisywałam Wam… Czytaj całość

Najważniejszy związek w życiu, czyli o tym, dlaczego potrzebujesz wanny

Pytać o to, jaki związek w życiu jest najważniejszy, to trochę jakby pytać o ulubiony kolor – każdy ma własny i każdy kieruje się innymi powodami. Ale myślę, że po dłuższej chwili zastanowienia, w końcu większość osób doszłaby do wniosku, że najważniejszy związek to ten, który mamy sami ze sobą. Me, myself and I, jak to śpiewała kiedyś Beyonce. O tym związku chcę dzisiaj napisać. Ślub Moje przemyślenia o relacji ja-ja podyktowane są dwoma wydarzeniami. Pierwszym z nich jest ślub… Czytaj całość

Zerwij to z siebie jak plaster! O sztuce podejmowania decyzji

Nie jestem dobra w podejmowaniu decyzji. Ba, śmiem sądzić, że jestem w tym całkiem beznadziejna. Każdy, nawet najbardziej trywialny wybór, jest u mnie poprzedzony wieloma godzinami rozkmin, zasięgania porad znajomych oraz dogłębnego researchu u różnych innych źródeł. Jeśli uda mi się w końcu zdecydować na jedną z możliwych opcji, na koniec pozostaje mi w głowie ta sama myśl: z decyzjami jest jak ze zrywaniem plastra. Czasem zaboli bardziej, czasem mniej, ale nie ma wyjścia – trzeba to w końcu zrobić…. Czytaj całość