Teksty na temat: przemyślenia

Dlaczego bloguję? 10 powodów na 4. urodziny bloga

Tak się składa, że kilka dni temu minęły 4 lata odkąd występuję w sieci pod ananasowym pseudonimem. 30 lipca 2014 roku opublikowałam pierwszy tekst na tej stronie i mam wrażenie, że od tamtego dnia przeniosłam się w inny wymiar i nie do końca jestem w stanie wytłumaczyć, co i jak się u mnie, we mnie zmieniło, bo było tego naprawdę sporo. Ale blog w jakiś sposób pozwala mi to zrozumieć i to jeden z powodów, dla których tworzę tą stronę…. Czytaj całość

10 myśli po Open’erze 2018

Plecak, z którym nie rozstawałam się przez ostatnie 4 dni, już rozpakowany. Wszystkie ciuchy, jakie miałam na sobie w ciągu minionych dób, trafiły do bębna pralki. Peleryny przeciwdeszczowe wróciły na dno szafy. Moje festiwalowe buty, które towarzyszą mi w Kosakowie nieprzerwanie od 5 lat, schowałam do pudełka i odłożyłam na ich stałe miejsce. Włosy też umyłam, aby zmyć resztki pyłu i wiatru. Jedyny widoczny ślad po zakończonym wczoraj Open’erze to opaska na moim nadgarstku, której jakoś nie chciałam jeszcze zrywać…. Czytaj całość

Jak znalazłam się tu, gdzie jestem? Moja historia #CoPoMaturze

Przeczytałam niedawno niezwykle budujący tekst u Joulenki – był skierowany do maturzystów i wszystkich innych (młodych) ludzi stojących na rozdrożu, mających przed sobą ważne życiowe decyzje. Dobrze wiem, jak to jest być w takiej sytuacji. Weźmy na przykład mój wybór studiów – polegał na eliminacji kolejnych możliwości, a nie na świadomej decyzji. Jestem pewna, że dzisiaj postąpiłabym inaczej, ale czy żałuję, że sprawy potoczyły się w taki, a nie inny sposób? Jak znalazłam się tu, gdzie jestem dzisiaj? Pozwólcie, że… Czytaj całość

Moja filozofia urządzania wnętrz

Od kilku tygodni intensywnie przyglądam się każdemu skrawkowi naszego mieszkania. Początek wiosny (albo chwila przed nim) to ten moment roku, kiedy mam największą ochotę i motywację do zmian we wnętrzach, stąd np. trwający mini remont jadalni, o którym opowiadam Wam na bieżąco na Instagramie. Ale ostatnio moje rozważania nie dotyczą wyłącznie konkretnych pomieszczeń i snucia planów co do ich przyszłości – zaczęłam zastanawiać się nad tym, jakie jest moje ogólne podejście do urządzania wnętrz i co sprawia, że decyduję się… Czytaj całość

Wszystko, co kocham w 2017 roku

No i jest, oto i on – sądny 31 grudnia, który to dzień chyba każdy, choćby podświadomie, spędza na krótkim lub dłuższym rachunku sumienia. Miałam spędzić go w przedimprezowej gorączce, bo wpadłam na genialny pomysł, aby właśnie dziś poszukać sobie jakiejś wieczorowej kreacji, ale w końcu stwierdziłam, że nie odbiorę sobie tej chwili wyciszenia na rzecz szaleństwa zakupów. I tak oto siedzę przy naszym kuchennym stole, popijam gorącą herbatę z mojego nowego, ukochanego czajniczka i zerkam na pusty kalendarz z… Czytaj całość

Największy błąd, jaki możesz popełnić. O lodach i poszukiwaniach

Wiesz, czego boję się chyba najbardziej gdy myślę o mojej pracy i, jak to się modnie mówi, samorozwoju? Najbardziej boję się tego, że za X lat dojdę do jednego, smutnego wniosku – zmarnowałam się. Nie samą pracą żyjemy, to prawda. Ale wierzę, że człowiek może czuć się spełniony i tym samym obdarowywać sobą innych tylko wtedy, gdy jego praca czy dowolne zajęcie, któremu się poświęca, w jakiś sposób go ubogaca. I ja straszliwie się boję, że moje dzisiejsze wybory kiedyś ocenię… Czytaj całość

Życie wiosną jest lepsze, czyli o mojej spring routine

Temat wiosny to jeden z najbardziej oklepanych, przegadanych i przereklamowanych w historii internetu. Wchodzę na Facebooka czy Instagram i dosłownie zalewa mnie fala kwiatów, zdjęć butów na tle trawy, słońca, nieba, kawki na balkonie. Straszny banał. Niestety nic nie poradzę na to, że ja również uwielbiam wiosnę i to pod każdą postacią, nawet tej zbiorowej histerii. Tak jak zazwyczaj pozwalam sobie na zgryźliwości w stosunku do takich masowych zjawisk, tak do tematu wiosny podchodzę z dużym pobłażaniem. Jestem wyrozumiała, bo wiem, że jej… Czytaj całość

Nie mów o tym, co kochasz robić

…Po prostu rób to, wtedy słowa okażą się zbędne. Taka myśl rozjaśniła mój umysł kilka dni temu. Wróciłam do domu zmęczona, wypruta i potrzebowałam czegoś, co podniesie mnie na duchu. Przed sobą miałam jakąś godzinę czy dwie nim zmorzy mnie sen. Pomyślałam, że to dobra pora, aby napisać nowy tekst, bo Evernote pełen jest wstępnych szkiców, tylko czekających na swój moment. Zgadnijcie, co zrobiłam? Włączyłam Comedy Central i obejrzałam po raz 10. ten sam odcinek Sex and the City. A potem kolejny i… Czytaj całość

Marzyć czy zarabiać? Rozważania po filmie McImperium

Nie sądziłam, że tak krótko po seansie La La Land kolejny film sprawi, że wyjdę z kina poruszona. I nie chodzi tu o poruszenie w stylu „ale zabawna była ta komedia!” albo „rety, jakie to było smutne”, tylko o wybuch myśli w mojej głowie, które zostaną ze mną na dłużej. A jednak przydarzyło mi się to ponownie i znów rozchodzi się o marzenia. Tym razem do przemyśleń skłonił mnie film McImperium, opowieść zupełnie inna niż megahit ze Stone i Goslingiem, chociaż… Czytaj całość

Skąd wiedzieć, że pomysł jest dobry?

Zgodnie z ustalonym planem, przeczytałam niedawno książkę autorstwa Sophii Amoruso pt. Girlboss (na polski przetłumaczoną jako Szefowa). To historia o tym, jaką drogę przebyła autorka: od zbuntowanej nastolatki, która nie potrafiła utrzymać żadnej pracy dłużej niż miesiąc, aż do CEO jednego z największych sklepów online na świecie – NastyGal. Książka okazała się niezwykle wciągająca i motywująca, ale pozostawiła mnie z jednym nurtującym pytaniem – skąd wiedzieć, że pomysł jest dobry? Początki NastyGal W tym tekście nie chcę recenzować książki Girlboss,… Czytaj całość

Uczę się, więc jestem. O sile samorozwoju.

Zawsze lubiłam się uczyć. Na początku objawiało się to bardzo starannym odrabianiem szlaczków w moim 16-kartkowym zeszycie w linię. Później nadeszły czasy podstawówki i codzienne przynoszenie dziecięcej edycji encyklopedii Larousse’a do szkoły (nie miałam niestety Świata Wiedzy, więc musiałam nosić całe książki – ale duma z tego, że mogłam na głos czytać klasie kolejne ich fragmenty była warta noszenia tych ciężarów!). W następnych latach edukacji uczciwie pracowałam na przydomek kujona. Nie przeszkadzało mi to, bo dobre stopnie i uczenie się… Czytaj całość