Teksty na temat: sztuka codzienności

12 miesięcy szczęścia. Mój 2016 rok w 20 zdjęciach

Jaki był mój 2016 rok? Gdy dzisiaj zadaję sobie to pytanie, nie umiem udzielić na nie odpowiedzi. W głowie mam mętlik, na myśl przychodzi mi tak wiele momentów z minionych miesięcy, że trudno o jedno, krótkie podsumowanie. Ale na szczęście są zdjęcia Tradycyjnie już w ostatnich chwilach grudnia zaglądam do mojego archiwum i szukam tych wyjątkowych momentów roku. Nim otworzyłam pierwszy folder, nie potrafiłam określić, jaki był 2016 rok. Ale wystarczyło przejrzeć pierwszych kilka zdjęć, aby uświadomić sobie, że to był… Czytaj całość

Krótkie momenty skupienia

To, że akurat w pierwszy dzień jesieni trafia mi się taki dzień jak dziś, jest paskudnym zrządzeniem losu. Bo zazwyczaj jesień witam z uśmiechem na twarzy. Przez wiele lat zupełnie nie doceniałam tej pory roku, ale od kilku lat cieszę się na jej przyjście i wiem, że niesie ze sobą dużo dobrej energii i zapału. Ale dzisiaj przejdzie do historii nie zostawiając po sobie większego śladu. Moim największym sukcesem tego dnia pozostanie przyrządzona na śniadanie owsianka, którą jadłam po 11:00… Czytaj całość

Chora na pogodę

Jako osoba pozbawiona w to lato urlopu, z nieukrywaną radością przyjmowałam w lipcu pesymistyczne informacje pogodowe. Czerwiec był w tym roku przyjemnie ciepły, że bałam się o swoje zdrowie psychiczne, gdybym przez następne dwa miesiące miała zza okna biura przyglądać się urlopowiczom zażywającym kąpieli słonecznych tuż pod moim nosem. Więc gdy lipiec przyniósł ze sobą ochłodzenie, na początku przyjęłam go z wielkim entuzjazmem. Jeśli ja nie odpoczywam, to Wy też nie! – śmiała się moja zołzowatość. Ale gdy z tygodnia… Czytaj całość

Najtrudniejsza w życiu rzecz

Jestem mistrzynią planowania. Nie umiem żyć bez jakichkolwiek wytycznych, punktów odniesienia, terminów albo przynajmniej delikatnie zarysowanych wizji tego, co przede mną. Co za tym idzie, mój fokus zawsze jest skierowany na jutro. Aby przewidzieć bieg wydarzeń, zdarza mi się patrzeć na wczoraj, ale prawie nigdy nie zwracam uwagi na to, co dzisiaj. Często słyszy się te trywialne słowa „żyj chwilą”, tymczasem teraźniejszość nigdy nie była w kręgu moich zainteresowań.   Pierwszy dzień reszty mojego życia Co więcej, zamiłowanie do planowania… Czytaj całość

Uratuj ten dzień

Dzisiaj nie jest dobry dzień.   Zaczął się nawet przyjemnie, spokojnym śniadaniem i słońcem za oknem, tak dawno niewidzianym w moich okolicach. Potem krótki ogar, w końcu mamy poniedziałek, trzeba nastawić się psychicznie na wszystkie wyzwania i obowiązki tego tygodnia. Zaczęłam szukać ważnych notatek, przygotowanych na dzisiejsze spotkanie. Byłam pewna, że leżą na biurku, pod ręką, wystarczy po nie sięgnąć i od razu być gotową. Ale nie, oczywiście zostawiłam je w biurze, które nie jest mi dziś po drodze. I nagle dopada… Czytaj całość

Photo Diary: Zatrzymać maj

Nie ma w roku piękniejszego miesiąca niż maj. Żaden inny nie jest tak wyjątkowy, żaden inny nie niesie ze sobą tyle piękna w naturze, takiej energii, takiej nadziei na lepsze jutro i takiej siły, która pozwala rano wstawać z łóżka z uśmiechem i brać się do roboty, jakakolwiek by ona nie była. Nie znam osoby, która nie lubiłaby maja, a przecież w kalendarzu roi się od miesięcy, które wiele osób najchętniej wycięłaby z rocznego harmonogramu (listopad i styczeń cieszą się… Czytaj całość

Idźcie na randkę!

Będąc w stałym związku, z biegiem lat zauważa się ogromną różnicę między zachowaniem na początku wspólnej przygody, a tym teraźniejszym. Pamiętam, że kiedyś nie pokazałabym się Lubemu ubrana „po domowemu”, tj. w znoszonym dresie i za dużej koszulce-reklamówce (w nich jest mi najwygodniej!). Z czasem odważyłam się odkryć przed nim ten osobisty zwyczaj. Dużo więcej czasu potrzebowałam, aby pokazać mu się bez makijażu – stopniowo zmniejszała się liczba „warstw”, jakie sobie aplikowałam przed przybyciem Lubego do mojego domu 🙂 Obecnie już… Czytaj całość

Jaką lubisz miłość?

Mówi mi o tym Lidl, mówi Orange, mówi Superpharm i LOT. Od Allegro dostaję osobiste maile w tej sprawie, podobnie od wielu serwisów zakupów grupowych czy sklepów online. Każdy musi dorzucić swoje trzy grosze, każdy tak dobrze mnie zna i każdy wie najlepiej, jak powinnam wyrazić swoją miłość i jaką miłość lubię. Jedni doradzają fotokalendarz, inni czekoladowy telegram, trzeci bukiet miłości, a czwarci… Nawet nie będę się fatygować, aby powtórzyć ich receptę. Receptę na miłość, na romantyczne uniesienie, na ciepło… Czytaj całość

To był dobry rok

Jaki rok można nazwać „dobrym”? Wydaje mi się, że „dobry rok” to taki, o którym na pewno nie można powiedzieć, że był zły. No bo jeśli nie przytrafiło nam się nazbyt wiele przykrości (bo jakieś zawsze przytrafić się muszą, stąd użyte słowo „nazbyt”), to chyba powinniśmy być zadowoleni, prawda? Malkontenci pewnie krzykną, że to za mało, ale mi taka definicja wystarcza. Nie wygrałam w lotka, nie kupiłam sobie wypasionego mieszkania, co więcej nawet nie zaoszczędziłam zbyt wiele mamony na owo… Czytaj całość