Temat wiosny to jeden z najbardziej oklepanych, przegadanych i przereklamowanych w historii internetu. Wchodzę na Facebooka czy Instagram i dosłownie zalewa mnie fala kwiatów, zdjęć butów na tle trawy, słońca, nieba, kawki na balkonie. Straszny banał. Niestety nic nie poradzę na to, że ja również uwielbiam wiosnę i to pod każdą postacią, nawet tej zbiorowej histerii. Tak jak zazwyczaj pozwalam sobie na zgryźliwości w stosunku do takich masowych zjawisk, tak do tematu wiosny podchodzę z dużym pobłażaniem. Jestem wyrozumiała, bo wiem, że jej urokowi po prostu trudno się oprzeć. Życie wiosną jest lepsze, nie mam ku temu żadnych wątpliwości.

Ulubiona przyprawa

Poza oczywistym powodem, jakim jest słońce i wyższe temperatury, wiosna daje mi coś więcej. Jest jak najbardziej aromatyczna przyprawa. Wystarczy mała szczypta, aby doprawić każdą, nawet najbardziej prozaiczną czynność i zamienić ją w niekończącą się przyjemność. Wiosną wszystko smakuje lepiej, nie tylko krem czekoladowy wyjadany łyżką prosto ze słoika, ale również słuchanie muzyki, czytanie książek, nawet zakupy. Chyba nie skłamię, gdy powiem, że najbardziej lubię siebie i swoje życie wiosną. Niby wszystko jest takie samo jak zwykle, ale jednak ma więcej smaku, kolorów, charakteru. Intensywność codziennych doznań jest zniewalająca.

My spring routine

Zauważyłam, że wśród blogerek modowych panuje moda na „routines”. „My Sunday routine”, „my bathroom routine”, „my makeup routine”… Blogerka modowa ze mnie żadna (teraz już mogę to śmiało napisać!), ale wydaje mi się, że mam swój wiosenny schemat, który powtarzam rok po roku. I chociaż na my spring routine składają się proste czynności, które wykonuję również w pozostałych sezonach, to właśnie wiosną sprawiają mi najwięcej przyjemności i zwracam na nie większą uwagę. Wystarczy szczypta magicznej przyprawy i od razu lepiej smakują.

Na moją spring routine składają się…

Kupowanie kwiatów  

Wspominałam o tym w jednym z ostatnich tekstów; wiosna sprawia, że nie mogę sobie odmówić kupienia kolejnego bukietu. Dzisiaj przypadkiem zaszłam do kwiaciarni i wyszłam z niej z trzema hiacyntami, kompozycją goździków i gerbery oraz małą wiązanką tulipanów.

Modowe eksperymenty

Sięgam po rzeczy, które zazwyczaj mijam bez zainteresowania. I to nie tak, że kupuję je pod wpływem impulsu i potem lądują na dnie szafy. Właśnie nie! Dumnie je noszę, ku zaskoczeniu wszystkich, a zwłaszcza mnie samej. Przykład? Bluzka ze zdjęcia. Jest połączeniem PRL-owskiego ducha i szalonych lat 60-tych. Kupiłam ją wczoraj, a dzisiaj już paraduję w niej po ulicach i uśmiecham się od ucha do ucha. Jest tak dziwna, a wiosenne tło tylko dodaje jej uroku 🙂

Życie wiosną jest lepsze

Ania Dąbrowska

Stały schemat: jesień to Lana Del Rey, wiosną króluje Ania. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale trwa to już ponad 10 lat. Musisz wierzyć, Glory, Jeszcze ten jeden raz, W spodniach czy w sukience – każdy jeden utwór z jej repertuaru to dla mnie najpiękniejszy wiosenny soundtrack. Uwielbiam!

 Spacery

Żaden jesienny, zimowy ani letni spacer nie może się równać z pierwszym prawdziwie wiosennym. Bebek, Luby, las, staw, łabędzie, słońce, trampki, lekka kurtka, okulary słoneczne. Wszystko to dopiero przede mną, nie mogę się już doczekać 🙂

Książkowe zajawki

Wiosną nabieram rozpędu jeśli chodzi o czytanie książek. W zeszłym roku pobiłam rekord, nie pamiętam dokładnej liczby ukończonych lektur, ale było tego sporo (jak na mnie). W tym roku zapowiada się powtórka, dzisiaj zaczynam czytać Jak oni pracują, a w kolejce czekają koleje nowości.

Życie wiosną jest lepsze

Kalendarz z gumy

Wiosną łatwiej znaleźć mi czas na to, na co nie mogę znaleźć czasu przez pozostałe miesiące. Nagle mam godzinę więcej na ćwiczenia, zajęcia taneczne (przede mną pierwsze w życiu latino solo, trzymajcie kciuki!), zaległe spotkania towarzyskie. Kto by pomyślał, że wystarczy zadzwonić i się umówić, po prostu i że zajmuje to mniej niż standardowe uniki i wymówki w stylu „jestem teraz taka zawalona…”.

Przemeblowania i porządki

Jak na Polkę przystało, wiosna to dla mnie czas porządków. Ale nie chodzi tu tylko o rytualne mycie okien przed Wielkanocą, ale również o drobne porządki: w szufladzie biurka, na stronach kalendarza, w torebce. Coś, co w pozostałych porach roku robi się raczej niechętnie, wiosną staje się czymś normalnym, czymś wręcz wyczekiwanym. Teraz na przykład nie mogę się doczekać, gdy zabiorę się za sprzątanie naszego domowego biura. Czeka mnie składanie regałów i pozbycie się sporej ilości niepotrzebnych śmieci. No miodzio po prostu!

***

W przyszłości chciałabym, aby do mojej spring routine dołączyły wagary. Takie jak dzisiaj, w środku tygodnia, zasłużone. I choćby miały się opierać na leżeniu w łóżku i oglądaniu ulubionego serialu, to szczypta wiosennej przyprawy i tak sprawi, że będą coś znaczyć. Więcej niż leżenie w łóżku i oglądanie ulubionego serialu.

Ciekawi mnie, jak wyglądają Wasze spring routines?

  • Najbardziej lubię, gdy na YouTube polskie vlogerki tłumaczą to „moja poranna rutyna” :DDD Kilka stałych punktów wiosny: obowiązkowe zdjęcia pąków (nie mam problemu z wiosennym spamem), zmiana trybu odżywiania na mnie tłusty i jaranie się zapachem świeżego powietrza! No co poradzić, kocham wiosnę po prostu <3

    • Zdjęcia pąków – mieszkając w domu z Rodzicami miałam stały dostęp do kwietników i ogrodu, teraz będzie mi tego brakować 🙁 Też polowałam na wiosenne kadry natury…

      Powietrze – tak! Wiosenne powietrze ma w sobie coś takiego… Nie wiem, co to jest, ale wczoraj np. wychodziłam z zajęć tanecznych i poczułam wiosnę. To takie pomieszanie ciepła, słońca i chyba… kurzu? Palących traw? Nie wiem, ale nie jest to w 100% naturalny zapach, ale nie drażni, tylko właśnie ma taką charakterystyczą, niezdefiniowaną nutę 🙂

  • Listopada

    Moją wyjątkową porą roku jest jesień. Wtedy podejmuję się nowych zadań. Chętniej spaceruję, biegam i ogólnie obcuję z przyrodą, bo wtedy jest najdynamiczniejsza! Wcześniej liście zmieniają kolory z dnia na dzień, a potem jeden śnieg przemienia całkowicie krajobraz. I wiatr, i mżawki, i sążnisty deszcz…
    I wtedy także najwięcej czytam i zaglądam w siebie. Dłuższe noce temu sprzyjają.

    Nie wiem z czyjego polecenia się tu przykulałam, ale niech będzie pochwalony Shareweek! Zostaję na dłużej. Wpis „nie mów o tym co chcesz robić” odbieram bardzo osobiście, bo przez wiele lat byłam wielkim teoretykiem przemian, a teraz popycham się w ruch. „Po co ci pies?” ścisnął mnie za gardło. Kiedyś będę musiała zostawić swojego psiego kumpla i się wyprowadzić i ten wpis zakuł mnie między żebrami. Wpis o akceptacji swojego ciała będzie jeszcze we mnie dojrzewał. Chyba jesteśmy na podobnym poziomie/etapie życia albo rozwoju. Jestem na trzeciej stronie „starszych wpisów” i czuję, że nasze wibracje mają podobną częstotliwość.
    Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Masz rację z tą jesienią, kiedyś wiosna była u mnie niepokonaną królową, ale od kilku lat jesień depcze jej po piętach. Ma w sobie coś, co każe zakasać rękawy i brać się do roboty po leniwym, upalnym (oby) lecie. I też sporo wtedy czytam i rozmyślam. Kiedyś nie lubiłam jesieni, obecnie czerpię garściami z jej dobrodziejstw (choć przyznaję, że najbardziej lubię słoneczną, złotą jesień, a nie tą szarą i deszczową ;)).

      Dziękuję Ci ślicznie za Twój komentarz i opinię. Cieszę się, że moje codzienne troski i dylematy podzielają też inni. To jest bardzo pocieszające, bo skoro inni sobie jakoś radzą, to ja też na pewno sobie z nimi poradzę.

      Pozdrowienia z Gdańska! <3

  • Pingback: Share week 2017 – Slow Mummy()

  • Wiosna to u mnie zdecydowanie czas kupowania kwiatów i czytania książek. I kupowania książek.
    I kwiatów.

    Ale poza tym wracam do spacerów i chętniej gotuję (?!). Wiosna jest super, uwielbiam ją zaraz po zimie 🙂

    • Czyli podobnie 🙂 Z tą zimą mnie zaskoczyłaś, rzadko słyszy się tego typu opinie 😉

  • Angelika Skowron

    Wiosna to moja lubiona pora roku:) To o tej porze roku staram się jak najwięcej czasu spędzać na zewnątrz, spacerując z psem, jeżdżąc na rowerze czy ciężko pracując w ogródku:)

    • Wszystko tak cudownie brzmi, tylko szkoda, że ostatnimi czasy ta wiosna to obfite opady i burze śnieżne, prawda? 😉 Trochę brzydnie człowiekowi to kopanie w ogródku i spacerowanie 🙂